Change Your Life....Take It All

Change Your Life....Take It All

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 25




-Kochanie jesteśmy już na miejscu.-poczułam jak ktoś lekko potrząsa moje ramiona. Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się i zobaczyłam, że stoimy na podjeździe przed jakimś domem.
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam zdezorientowana.
-W Bradford.-odpowiedział podekscytowany.
-Serio?! Mam teraz udawać przed twoją rodziną, że wszystko jest okej, że wcale się nie pokłóciliśmy??-wyrzuciłam swoje ręce w powietrze. Ten się nie odezwał tylko wysiadł i skierował się do bagażnika. Ja natomiast zaparcie siedziałam w aucie. Nie wierze, że to zrobił.
-Wysiadasz czy mam cię wynieść?-zapytał otwierając moje drzwi. Wiedziałam, że naprawdę może mnie wynieść, więc ignorując jego pomocną rękę wysiadłam z samochodu. Zayn chwycił mnie za dłoń i pociągnął w stronę drzwi frontowych. Strasznie się stresowałam w końcu miałam poznać mamę Zayna. Zayn zapukał i po chwili stanęła w nich brunetka średniego wzrostu. Wyglądała na bardzo podekscytowaną kiedy zobaczyła nas przed sobą.
-Synku!-przywitała go z otwartymi rękami. Chłopak chętnie wtulił się w matczyne ramiona. Piękny obrazek.
-W końcu mogę cię poznać kochanie. Zayn dużo o tobie opowiadał. Jestem Patricia.-kobieta zwróciła się w moją stronę.
-Dzień Dobry. Miło mi panią poznać.
-Jaka pani.-lekko klepnęła mnie w tyłek.-Mówiłam jestem Patricia.
-Hahahaha dobrze. Jestem Becky. Miło cię poznać Patricia.
-No i to rozumiem. Wchodźcie do środka.-kobieta otworzyła szerzej drzwi i weszłam do środka.-Rozbierajcie się zrobię wam herbatki.
-Mamo o której dziewczyny kończą szkołę?-Zayn zapytał rozbierając się.
-Za godzinę.
-Razem?
-Tak w czwartki razem wracają do domu.
-Pojedziemy po moje siostry co?-Zayn zwrócił się w moją stronę.
-Obojętnie.-rzuciłam w jego stronę i weszłam do kuchni.
-Proszę herbatka gotowa.-mama Zayna postawiła kubek przede mną i usiadła po drugiej stronie stołu.
-Opowiadaj kochanie co u ciebie słychać! Tak dawno cie u nas nie było.
-Wszystko w porządku. Teraz mamy przerwę i od soboty mamy koncerty.-spojrzałam na chłopaka lekko zdezorientowana, bo sama nie wiedziałam nic o koncertach od soboty.
-Jak moi chłopcy się mają?
-Bardzo dobrze. Nikt nie narzeka. Liam dalej z Danielle, Lou z El, Niall z lodówką, a Harry teraz z Taylor.
-Uu nasz lovelas znalazł sobie dziewczynę?-zaśmiałam się pod nosem na słowa Patrici.
-Hahahah tak. Znaczy no nie przedstawił nam jej jako swojej dziewczyny, ale coś się kręci.
-Becky ty znasz Harrego od dzieciństwa prawda?
-Tak razem się wychowywaliśmy.
-Mieszkacie obok siebie?
-Mieszkaliśmy kilka domów dalej.-uśmiechnęłam się.
-Becky opowiedz mi coś o swojej rodzinie. Zayn nigdy nie chciał mi nic powiedzieć.-poprosiła Patricia, a ja poczułam rękę Zayna na moim kolanie, którą oczywiście zignorowałam.
-Hmm no co tu opowiadać. W szybkim skrócie moi rodzice mieszkają w Los Angeles i są po rozwodzie. Mama jest sama, a tata ma narzeczoną Isabelle. W sumie dla moich rodziców liczyła się tylko praca, więc więcej czasu na wychowanie poświęciła mi Anne, mama Harrego. A do Londynu przeprowadziłam się po przesłuchaniu do programu.
-Właśnie nigdy nie miałam okazji ci pogratulować. Razem z dziewczynkami śledziłyśmy program od samego początku i muszę przyznać, że do końca nie wiedziałam jaki będzie wynik.
-Hah tak jak i ja.-zaśmiałam się lekko pod nosem.
-Zayn opowiadał mi, że miałaś problem z wytwórnią tak?-zapytała przejęta.
-Tak wytwórnia z którą miałam podpisać kontrakt stwierdziła, że nie jestem jeszcze na to gotowa, ale na szczęście zadzwonił Simon i kilka dni temu podpisałam papiery i mogę zaczynać album.
-Simon to dobry człowiek, więc nie ma się o co martwić. Za każdym razem jak go widzę jest taki czarujący i uprzejmy.-Patricia lekko się zarumieniła.
-Mamo! Simon ma dziewczynę.-Zayn dla żartu obraził się na mamę, na co się zaśmiałam.
-Oj synku przecież wiem. Tylko sobie żartuje!-kobieta podniosła ręce do góry w geście obronnym, na co wszyscy się zaśmialiśmy.
-Nie chce nic mówić, ale jak chcecie odebrać dziewczynki to musicie już wyjechać. Tylko po szkole od razu do domu.-Patricia pogroziła nam palcem.
-Dobrze mamusiu.-Zayn cmoknął mamę w policzek, splótł nasze palce i wyszliśmy z domu. Od razu za drzwiami wyrwałam swoją dłoń i usiadłam na przednim siedzeniu. Droga do szkoły minęła w sumie szybko. Obserwowałam Bradford zza okna samochodu. Nim się obejrzałam parkowaliśmy przed szkołą.
-Chodź wejdziemy do środka, żeby dziewczynki nas widziały.-Zayn otworzył moje drzwi i oboje weszliśmy do pustej szkoły. Stanęliśmy przy samym wejściu kiedy po chwili korytarze wypełniły się masą nastolatków, które usłyszały dzwonek. Oczywiście wszystkie dziewczynki wskazywały na nas palcami, a niektóre stały zapatrzone. Po chwili jednak ujrzałam trzy brunetki bardzo podobne do Zayna. Od razu było wiadomo, że są z nim spokrewnione. Każda oszałamiała swoją urodą i figurą. Kiedy nas zobaczyły od razu przyspieszyły tępa i rzuciły się w ramiona mojego chłopaka.
-Zayn!!!!-najmniejsza z nich szybko wskoczyła Mulatowi na ramiona. Ten tylko obkręcił się i postawił ją na ziemie.
-Dziewczyny poznajcie moją ukochaną dziewczynę Becky. Becky poznaj moje siostry Doniya, Waliyha i Safaa.-ku mojemu zaskoczeniu dziewczyny we trzy wtuliły się we mnie. Szybko odwzajemniłam uścisk i wróciliśmy do auta. Widać było, że siostry Mulata bardzo cieszą się na jego przyjazd. Rodzeństwo całą drogę opowiadało sobie co działo się przez długi okres kiedy się nie widzieli. Przysłuchiwałam się im z wielkim uśmiechem na twarzy. Zawsze marzyłam o rodzeństwie. W pewnym sensie marzenie się spełniło. Teraz mam 4 braciszków. Jednak te prawdziwe rodzeństwo to co innego. Zawsze zazdrościłam Harremu, że miał Gemmę. Może tata i Isabelle postarają się o przyrodnie rodzeństwo. Dziwnie byłoby zobaczyć tatę z malutkim dzieckiem jeszcze raz, ale jestem przekonana, że uszczęśliwiałby je jak tyko może.
-Kochanie wysiadamy.-głos Zayna wyrwał mnie z zamyślenia.
-Och tak już.-powiedziałam sobie pod nosem i szłam obok dziewczynek, które przykleiły się do Zayna.
-Mamo jesteśmy!-Safaa krzyknęła a zza rogu wyszła Patricia w fartuszku.
-W samą porę obiad już gotowy. Myć łapki i do stołu.-brunetka poklepała siostry po tyłkach, na co te pobiegły na górę do łazienki. Ja natomiast rozebrałam się i poszłam do kuchni.
-Może coś pomóc?-zapytałam nieśmiało.
-Nie przesadzaj. Jesteś u nas gościem. Siadaj do stołu już podaje jedzenie.-uśmiechnęła się ciepło, więc przeszłam do jadalni.
-Becky siadaj obok mnie!-Safaa zawołała mnie z wielkim uśmiechem, więc chętnie zajęłam miejsce między nią, a Waliyhą.
-Ślicznie wyglądasz.-skomplementowała mnie Waliyha.
-Dziękuje bardzo.-uśmiechnęłam się do niej.
-Jak byłaś w programie to kibicowałyśmy tobie cały czas. Na początku też myślałam, że jesteś z Aidenem i w ogóle Bince forever.-Safaa powiedziała wszystko na jednym wdechu, na co reszta wybuchła śmiechem, a dziewczynka się zawstydziła.
-Dzięki, że mi kibicowałaś.-przytuliłam ją do siebie.- I tak Bince Forever.-pogładziłam ją po ramieniu, na co dumnie usiadła na swoim krześle.
-Smacznego.-Patricia powiedziała kiedy ustawiła już potrawy na stole. Na talerz nałożyłam sobie potrawkę z kurczaka i ryż. Jedzenie było nieziemskie.
-Becky a czym będziesz się teraz zajmowała??-Doniya zapytała.
-Wiesz od poniedziałku zaczyna się trasa The Voice, dostałam główną rolę w filmie i zaczynam pracę nad albumem.
-A ile będzie trwała trasa?
-Dwa tygodnie i zapraszam was na pierwszy występ w poniedziałek w Ryhl. Patricia wyśle ci wejściówki jak je dostanę. Także rezerwujcie sobie czas.- zaśmiałam się.
-Wow dziękujemy bardzo.-mama chłopaka podziękowała, a dziewczynki zaczęły się cieszyć.-A w jakim filmie będziesz grać?
-Film ma tytuł Burleska. Nie mam kompletnych szczegółów na jego temat więc więcej nie zdradzę. Choć sama jestem bardzo ciekawa.
-Gratulację, na prawdę duże osiągnięcie.
-Dziękuje bardzo.-reszta obiadu minęła w miłej atmosferze. Dziewczynki zadawały najróżniejsze pytania. Od tego jaki rozmiar buta noszę, jaki kolor jest moim ulubionym, po te jak poznaliśmy się z Zaynem, czy mieszkamy razem. Na prawdę polubiłam je i dobrze mi się z nimi rozmawiało. Widziałam jak Zayn nam się przypatruje, ale nie zwracałam na to większej uwagi. Po skończonym posiłku dziewczynki chwyciły mnie za ręce i poprowadziły do swoich pokoi.
-Same je urządzałyście?-zapytałam ciekawa.
-Już były urządzone jak się wprowadziłyśmy.-musiałam przyznać, że Zayn na prawdę miał smykałkę do gospodarowania przestrzeni. Wszystkie pokoje mi się spodobały na prawdę. Usiadłyśmy w pokoju Safy i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim. Opowiadały mi o szkole, o chłopakach z czego dowiedziałam się, że Doniya ma dziś randkę. O swoich ulubionych artystach. O tym jak poznały resztę zespołu. Jak utrzymują kontakt z siostrami Louisa, Harrego i nawet czasami Liama.
-Doniya opowiadaj nam o tym chłopaku z którym dziś wychodzisz.-ponagliłam dziewczynę i wszystkie usiadłyśmy wpatrując się w nią.
-Nazywa się Chris Carter. Jest w moim wieku. Od dawna się w nim podkochiwałam, jest taki mega przystojny. Byliśmy ostatnio razem na jednej z imprez organizowanych przez moją przyjaciółkę Sam i tam się poznaliśmy. Od tego czasu rozmawiamy codziennie i w końcu zaprosił mnie do kina.
-Wow! To super, ale charakter też ma super??-zapytałam zaciekawiona.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. Kiedy mam zły dzień umie mnie rozśmieszyć. Kiedy potrzebuje pociesza mnie, a kiedy trzeba komplementuje.
-Uuu ekstra! O której się spotykacie?
-O 17 przed kinem.
-Uu to musisz się wystroić.
-Pomożesz mi?-dziewczyna zapytała nieśmiało.
-No jasne, że tak.-odpowiedziałam i w tym samym momencie do pokoju weszła Patricia.
-Dziewczyny usiądźcie w salonie i odróbcie teraz lekcje, a potem posiedzicie z Becky.
-Becky a pomożesz mi w lekcjach?-Safaa zapytała siadając na moje kolana.
-Jasne. Idź po plecak i spotykamy się na dole.-połaskotałam ją, a dziewczynka pobiegła do swojego pokoju.
-Wiesz, że jeśli nie chcesz to nie musisz tego robić.-Patricia zwróciła się do mnie kiedy schodziłyśmy na dół.
-Wiem, ale bardzo chce.-uśmiechnęłam się do niej i usiadłam przy stole w salonie. Chwile później dziewczyny zbiegły z książkami i zaczęłyśmy odrabiać lekcje.
*Perspektywa Zayna*
Patrzyłem na nią cały czas. Tak dobrze wpasowała się do mojej rodziny. Strasznie ważna jest akceptacja moich sióstr. Mama pokochała ją już kiedy o niej opowiadałem. Szkoda, że dalej się do mnie nie odzywa. Muszę ją jakoś przeprosić.
-Szybko ją pokochały co?-mam stanęła obok mnie przypatrując się jak Becky pomaga moim siostrom.
-Wcale się im nie dziwie.-odparłem z lekkim uśmiechem.
-Co jest między wami?
-W jakim sensie?
-Jako twoja matka wiem, że coś jest nie tak. Widzę jak na nią patrzysz mimo, że ona to ignoruje. Jeszcze nie odezwaliście się do siebie podczas pobytu u nas.
-Po prostu się pokłóciliśmy i tyle.
-Z twojej winy?-nic nie odpowiedziałem co mama wzięła za odpowiedz.
-Co nabroiłeś?
-Po prostu za bardzo się podekscytowałem, że Zac, Drew i Tracy byli w Londynie, że tak jakby zapomniałem o Becky. Nie zwróciłem uwagi na to jak wyglądała, na to, że nie chciała nawet wychodzić i zostawiłem ją samą w klubie.
-Jak to zostawiłeś ją samą w klubie?!
-Po prostu siedziała sama, a ja bawiłem się ze znajomymi, a w szczególności z Tracy.
-Zayn?! Poważnie?! Jeszcze jej nie przeprosiłeś??
-Jakoś tak wyszło.
-Jakoś tak wyszło. No nie wierze, że mój syn to mówi. Na co czekasz. Kup kwiaty zabierz ją gdzieś. Pokaż ulubione miejsca. Zrób coś, bo tu dziewczyna ma prawo się gniewać.
-Masz rację. Jakby się pytała gdzie jestem to powiedz, że poszedłem do Phila. Kocham cię.-cmoknąłem ją w policzek i wyszedłem z domu. Wsiadłem w samochód i pojechałem w magiczne miejsce.
*Perspektywa Becky*
-Teraz musisz jeszcze to zsumować.-wskazałam palcem na jedną z książek wyłożonych na stole.
-Skończone!-Safaa krzyknęła.
-Becky to pomożesz mi się przygotować?-zapytała Doniya.
-No jasne prowadź do szafy.-dziewczyny chwyciły mnie za dłonie i pociągnęły za sobą.
-Podłączcie prostownice, a ja pójdę po swoją kosmetyczkę.-przeszłam do pokoju Zayna i zaczęłam szukać naszych toreb. Po chwili usłyszałam ciche pukanie i odwróciłam się w jego stronę.
-Becky nie będzie ci przeszkadzać jak skoczę szybko do pobliskiego sklepu i zostaniesz sama z dziewczynkami?-Patricia stanęła w progu pytając.
-No pewnie nie ma problemu. A Zayna nie ma?
-Wiesz co wyszedł do kolegi Phila.-znowu to samo.
-Aha. No dobrze.-uśmiechnęłam się, chwyciłam swoją kosmetyczkę i udałam się do pokoju Doniy.
-Masz już wybrane ciuchy??-zapytałam z ekscytacją.
-Właśnie nie wiem czy powinnam iść w spodniach, spódnicy czy może sukience.
-A co powiesz na tę sukienkę do tego rajstopy i czarne Dr Martens?-zapytałam kiedy w oko rzuciła mi się ta sukienka.
-Będzie pasowało?
-Hahh nie wiem idź przymierz.-razem z Safą i Waliyhą przełączałyśmy kanały w telewizji zostawiając na MTV.
-Pasuje?-dziewczyna stanęła w drzwiach łazienki. Wyglądała przepięknie.
-Wow!-Safaa skomplementowała siostrę.
-Jeśli nie jest do końca przekonany to po takim wyglądzie przekona się na 100%.-dodała Waliyha.
-To co siadaj na makijaż i włosy.-dziewczyna usiadła na krześle przede mną. Używałam swoich kosmetyków, żeby dziewczyna wyglądała pięknie i naturalnie zarazem. Przydałaby mi się pomoc Aarona, ale daje radę. Malując dziewczynę z resztą sióstr podśpiewywałyśmy piosenki lecące w telewizji.
-Ostatnie poprawki.-mówiąc to spryskałam dziewczynie włosy lakierem.-I gotowe.-Doniya przejrzała się w lustrze i czekałam na jej reakcję.
-Wow Becky dziękuje!!!!-wtuliła się w moje ramiona.
-Nie ma za co kochanie!-odwzajemniłam jej uścisk.-Czekaj musimy uwiecznić tę chwilę.-zrobiłam zdjęcie jej zdjęcie, które jej się spodobało.
-Doniya bo się spóźnisz na autobus!-Waliyha popędziła siostrę. Ta nałożyła jeszcze wisiorek, marynarkę i wszystkie zeszłyśmy na dół gdzie siedziała Patricia.
-Pięknie wyglądasz córciu. Miłej zabawy.
-Miłej zabawy! Jutro czekamy na szczegóły!-krzyknęłam za nim dziewczyna nie wyszła z domu.
-Becky chcesz może kawy?-Patricia zapytała kiedy przeszłam z nią do kuchni.
-Poproszę.
-Wiesz zauważyłam, że Zayn jest dzięki tobie bardzo szczęśliwy.-kobieta się odezwała, a na moich policzkach pokazały się rumieńce.-Nigdy jeszcze nie poznaliśmy jego dziewczyny od kiedy był w programie.
-Na prawdę?-zapytała zaskoczona.
-Na prawdę. Zawsze dowiadywaliśmy się ze zdjęć w gazetach czy w internecie. Z tobą było inaczej. Po powrocie z twojej kolacji zadzwonił, że poznał cudowną dziewczynę, ale niestety jest zajęta.
-Hahahah pamiętam. Na tej samej kolacji był Aiden i wszyscy pomyśleli, że jesteśmy razem.
-No właśnie a jak to jest z tym Aidenem?
-Wiesz co od początku znaleźliśmy wspólny język. Może i zachowywaliśmy się jak para, ale nigdy między nami nie było tej chemii. Zawsze tylko przyjaźń i tak jest do teraz.
-Ale muszę przyznać, że Zayn zmienił się przy tobie. Stał się taki bardziej wrażliwy.
-Nawet nie wiesz jaka jestem z nim szczęśliwa. Mimo naszych wyjazdów czy kłótni.
-Na prawdę cieszę się, że mówisz takie rzeczy.
-A zmieniając temat będziecie w stanie przyjechać z dziewczynkami na pierwszy występ trasy?
-No pewnie. Wezmę wolne w pracy. Nie ma opcji żebyś nie przyjechały.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Mamo chodźcie z nami oglądać Potwory i Spółka!-usłyszałyśmy krzyk Waliyhy z salonu. Obie z Patricią zaśmiałyśmy się. Kobieta chwyciła babeczki i razem z naszymi kawami poszłyśmy do salonu. Ja usiadłam obok Safy, a obok mnie Patricia. Safaa położyła sobie głowę na moich kolanach, a ja weszłam na Twittera zobaczyć co się dzieje. Potem weszłam jeszcze na Instagrama wrzucając dzisiejsze zdjęcie.
Piękna @doniyamalik1! Trzymam kciuki kochanie!! xxx
Po skończonym filmie wyszłyśmy na taras. Dziewczyny usiadły na huśtawce, a ja i Patricia chodziłyśmy po całym tarasie gdzie kobieta pokazywała mi to co zasadziła na tarasie.
-A czym zajmują się twoi rodzice?-zapytała Patricia kiedy usiadłyśmy przy jednym ze stolików.
-Mama jest architektem, a tata prawnikiem.
-Oboje będą na twoim pierwszym koncercie?
-Nie jestem pewna co do taty, ale mama na milion procent będzie. Mam nadzieje, że znajdziecie wspólny język.-lekko się uśmiechnęłam.
-Na pewno kochanie.-kobieta uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
-Mamo możemy jutro zostać w domu razem z Becky i Zaynem??-Waliyha i Safaa podeszły do nas.
-A właśnie żeby nie zabrzmiało to, że cie wyganiamy czy coś ale do kiedy zostajecie?
-Jutro o 15 mam przymiarkę stroju na trasę, więc musimy z dwie godziny przed wyjechać czyli mniej więcej do 13.
-Mamo proszę.-Safaa podeszła i zrobiła słodziutką minkę.
-A nie macie żadnych sprawdzianów albo kartkówek jutro?-Patricia zapytała podejrzliwie.
-Niee. Przysięgam.
-No dobrze. Niech wam będzie.
-Dziękujemy mamo!!-dziewczyny rzuciły się na kobietę i pobiegły do domu. A ja i Patricia pogrążyłyśmy się w rozmowie. Muszę przyznać, że nie pomyślałabym że tak łatwo przyjdzie mi rozmowa z mamą mojego chłopaka. Mimo, że rozmawiałyśmy o samych pierdołach to i tak nawiązałyśmy pewnego rodzaju więź. Przynajmniej ja mam takie odczucia. Po jakimś czasie usłyszałyśmy trzask drzwi. Po chwili pokazał się Zayn.
-Cześć mamo.-pocałował kobietę w policzek.
-Kochanie porywam cię gdzieś. Mamo nie czekaj na nas.-złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę samochodu.
-Gdzie my znowu jedziemy.-odparłam bezsilnie jadąc w nieznaną mi stronę.
-Zobaczysz.-odpowiedział tajemniczo i przez resztę drogi wsłuchiwałam się jedynie w grające radio. Po kilkudziesięciu minutach Zayn zaparkował przed jakimś wysokim budynkiem. Bez słowa splótł nasze palce i weszliśmy do środka jak się okazało restauracji. Myślałam, że usiądziemy przy jednym ze stolików jednak wsiedliśmy do windy. Na prawdę czułam się skołowana. W jakiej restauracji jest winda? Po chiwli
wysiedliśmy przed schodkami. Zayn wszedł przede mną i otworzył drzwi. Przed moimi oczami ujrzałam najpiękniejszy widok w moim dotychczasowym życiu. Na końcu tarasu ustawiony był okrągły stolik, na nim ustawione talerze, kieliszki i wazon z różami. Przez chwilę nie wiedziałam co zrobić. Zayn poprowadził mnie do stolika i jak gentleman odsunął mi krzesełko. Siedziałam przypatrując się widokowi przed nami. Lekko się ściemniało co nadawało temu więcej nastroju.
-Kochanie?-Zayn zaczął niepewnie.-Chciałbym cię przeprosić. Zachowałem się po raz kolejny jak kretyn. Po prostu za bardzo się podjarałem przyjaciółmi zamiast zapytać się czy masz ochotę wyjść na imprezę. Jednak nie mam usprawiedliwienia na to, że zostawiłem cię w klubie. Zarzuciłem szybkie tępo i odleciałem, a Tracy się mną już zajęła, ale do niczego nie doszło. Na prawdę my tylko tańczyliśmy.-chłopak zaczął się szybko usprawiedliwiać.
-Dobrze kochanie. Ufam ci i wiem, że nie zdradziłbyś mnie.-splotłam nasze dłonie.-Jednak na prawdę było mi przykro kiedy zostawiłeś mnie dla swojej byłej dziewczyny. Ja rozumiem, że może i ona jest lepiej wyposażona, oboje wiemy gdzie...
-Przestań. Wiem do czego zmierzasz i nie chce żebyś kończyła. Dobrze wiesz, że jesteś dla mnie najpiękniejszą kobietą na świecie. Będziesz nią nawet kiedy przytyjesz 100 kilogramów czy będziesz miała 80 lat. Po prostu zachowałem się jak kretyn.
-Po prostu obiecaj, że nic takiego się więcej nie zdarzy.-złapałam go za podbródek.
-Obiecuje.-Zayn powoli złączył nasze usta. Tak bardzo brakowało mi jego dotyku i smaku ust. Lekki pocałunek przerodził się w nieco bardziej zachłanny i agresywny, lecz wiedziałam jak może się to skończyć kiedy nie przestanę w tym momencie.
-Kocham cię i bardzo przepraszam.-Zayn wyszeptał w moje usta.
-Kocham cię.-odpowiedziałam i skradłam mu całusa.
-Smacznego.-zabraliśmy się za jedzenie, które było smaczne.
Po skończonym posiłku Mulat nalał nam szampana i usiadłam mu na kolanach. Oboje rozmawiając przyglądaliśmy się pięknemu widokowi.
-Skąd znasz to miejsce?-zapytałam.
-Wiesz co normalnie stoją tu ławki. Zawsze przychodziłem tu posiedzieć kiedy miałem gorszy dzień. Siadałem na najbardziej oddalonej ławce i myślałem.
-Mam podobne miejsce w Holmes Chapel. Pokaże ci je kiedyś.-cmoknęłam go w policzek.
-Moje siostry i mama cie pokochały.-Zayn powiedział po chwili ciszy.
-Uwielbiam twoją rodzinę. Jest na prawdę kochana, a w szczególności twoje siostry. Wiesz, że Doniya szła dziś na randkę?
-Co? Z kim?-Zayn momentalnie się spiął.
-Hahahahahah no wiesz przeważnie dziewczyny chodzą na randki z chłopakami.
-Becky to nie śmieszne. Znam tego chłopaka? Jest z Bradford?
-Hahahahah no kochanie skąd ja mam to wiedzieć czy ty go znasz. Z tego co Doniya opowiadała to tak jest z Bradford.
-A jak się nazywa?
-Chris Carter.
-Uff to ma szczęście chłopak.-zaczęłam śmiać się z Mulata.-No nie śmiej się ze mnie. Jako starszy brat muszę pilnować z jakimi kolesiami spotykają się moje malutkie siostrzyczki.
-Nie no tak.-podniosłam ręce w geście obronnym dalej się śmiejąc.
-Przestań się ze mnie śmiać.-mówił to z uśmiechem na twarzy. Przerzucił mnie przez kolana i zaczął klepać po tyłku.
-Zayn! Najpierw porwałeś mnie z Londynu do Bradford, a teraz jeszcze stosujesz przemoc? No nie ładnie panie Malik.
-Pani Hill sobie zasłużyła na kilka klapsów.-Mulat podniósł mnie do pozycji siedzącej i wpił się w moje usta bez ostrzeżenia. Po chwili przejechał językiem moją dolną wargę pytając o pozwolenie. Specjalnie nie rozszerzyłam ust, na co Zayn ścisnął mnie mocniej za pośladki dzięki czemu jęknęłam mu prosto w usta i miał dostęp swoim językiem. Zaczął pieścić moje podniebienie, a ja wplątałam swoje palce w jego zawsze dokładnie ułożone włosy na co usłyszałam cichy jęk. Tak, zdecydowanie mu się to podobało. Oderwałam się od niego powoli zaczerpując powietrza.
-Kocham cię.-wyszeptałam do jego ucha.
-Ja ciebie też skarbie.-spowrotem usiadłam na jego kolanach oparta o jego tros z kieliszkiem szampana w dłoni.
-Nie wspominałeś mi nic o trasie od soboty.-jęknęłam niezadowolona.
-Nie było kiedy kochanie.
-I od kiedy ona jest?
-Od soboty i będzie trwała dwa tygodnie.
-A będziecie na pierwszym występie?
-Nie jestem w stanie ci tego obiecać. Nie znam rozpisu koncertów, ale wiesz, że kiedy tylko będę miał wolne przyjadę do ciebie prawda?
-Wiem kochanie.-chwyciłam jego dłoń i przyłożyłam sobie do policzka.

Nawet nie spostrzegliśmy się, że jest już po północy, więc szybko zjechaliśmy windą na dół i odjechaliśmy do domu. Przez całą drogę buzię się nam nie zamykały. Kiedy zaparkowaliśmy pod domem nie miałam siły wysiadać z samochodu. 
-Wynieś mnie. Proszę.-zrobiłam słodziutkie oczka, które zadziałały. Zayn szybkim krokiem przeszedł dookoła samochodu i otworzył moje drzwi.
-Zapraszam panią.-uwiesiłam się na nim jak małpka i tak weszliśmy po cichu do domu. Oczywiście nie obyło się bez hałasu przy zdejmowaniu butów, bo nie zeszłam z rąk chłopaka.
-Zayn ciszej!-szeptałam śmiejąc się. 
-Staram się.-chłopak zdjął swoją skórę i mój płaszczyk i powędrował na górę. Wszedł do swojego pokoju i położył mnie na swoim łóżku zawieszając się nade mną. 
-Wiesz, że jesteś całym moim światem?
-Tak, no popatrz? Cóż za zbieg okoliczności, że ty jesteś moim.
-Jak ja cie kocham.-Zayn zaśmiał się, pocałował w czubek nosa.-Idę się kąpać zaraz wracam.-zabrał swoje bokserki i wyszedł do łazienki. Ja rozłożyłam się na łóżku i wyjęłam swój telefon, na którym była jedna nieodebrana wiadomość od Harrego.
Od Harry ♥
Wszystko w porządku? Zaczynam się martwić? xx
Do Harry ♥
Tak wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pogodziliśmy się i kładziemy się już spać. A co w domu? xx
Od Harry ♥
Cieszę się, że między wami jest ok. W domu też super. Przyjechała Taylor i zostanie do niedzieli. Skoro kładziecie się spać to nie przeszkadzam. Kocham cię! xx
Do Harry ♥
To super, że jest Taylor. Tylko pamiętaj, że nie chce być jeszcze ciocią! Też cię kocham dobranoc! xx
Odłożyłam telefon na szafkę nocną i Zayn wszedł do pokoju. 
-Ugh tak mi się nie chce wstawać.-jęknęłam.
-Mój ty brudasku!-Zayn poruszał znacząco brwiami.
-Idz ty!-rzuciłam w niego poduszką.-Harry pisał.
-Tak i co nie spalili domu?
-Nie, wszystko jest w porządku. Taylor przyjechała i zostanie do niedzieli.
-Czyli będzie z nami w sobotę na pierwszym koncercie. No nie wierze!-Zayn westchnął niezadowolony.
-Wytrzymasz. Wierze w ciebie.-cmoknęłam go w usta. Zabrałam jego dzisiejszą bluzkę, majtki i kosmetyczkę i poszłam do łazienki. Rozebrałam się, zmyłam makijaż i szybko wskoczyłam pod prysznic. Szybkimi i dokładnymi ruchami umyłam się brzoskwiniowym żelem, spłukałam pianę i owinięta w ręcznik wyszłam z kabiny. Rozczesałam dokładnie włosy, spięłam je w wysokiego kucyka i nałożyłam koszulkę Zayna. Dopiero teraz spostrzegłam się, że chłopak zapakował mi stringi. Serio Zayn? Zebrałam swoje rzeczy i wróciłam do pokoju gdzie Zayn leżał w łóżku oglądając telewizor. 
-Serio nie mogłeś spakować mi normalnej bielizny?-zapytałam stając przed nim.
-A ta nie jest normalna?-zapytał z głupkowatym uśmiechem.
-Zayn dobrze wiesz o czym mówię.-powiedziałam i wsadziłam dzisiejsze ciuchy do torebki.
-Ostrzegałem cię, że spakuje cie sam, jeśli sama tego nie zrobisz.
-Ale z ciebie głupek.-odparłam pakując się do łóżka.
-Ale twój głupek.
-Mój mój.-pocałowałam go i ułożyłam się wygodnie na jego nagim torsie. Zayn kreślił nieznane wzroy na mojej skórze od pośladków, aż po kark. Mimo moich oporów w pewnym momencie moje ciężkie powieki opadły.
*Kolejny dzień, perspektywa Becky*
Poczułam jak ktoś głaszcze mnie po włosach. Nie chciałam otwierać jeszcze oczu więc tylko się uśmiechnęłam.
-Dzień Dobry kochanie.-usłyszałam ten boski, zachrypnięty głos.
-Dzień Dobry.-wychrypiałam i szybko zakryłam się kołdrą po sam nos.
-Wstajemy kochanie.-Zayn wyszeptał mi do ucha.
-Jeszcze 5 minutek.
-Dobrze jak wrócę to masz być gotowa.-cmoknął mnie w ucho i po chwili poczułam tylko podmuch wiatru, wiec szybko okryłam się szczelnie kołdrą. Jasne było, że nie zamierzałam wychodzić spod tej cieplutkiej kołdry, ani że nie będę gotowa kiedy Zayn to nie wejdzie. Postanowiłam zrobić sobie małą drzemkę, jednak niedługo potem usłyszałam jak drzwi się otwierają.
-Hahahhahaha Becky miałaś być gotowa.
-Jestem.-powiedziałam spod kołdry.
-No to schodzimy na śniadanie.-czułam jak wszedł na łózko i chwyta mnie pod pachy żeby wziąć mnie na ręce. Z całej siły opierałam się jednak on był silniejszy.
-No już się ubieram.-jęknęłam z niezadowolenia. Poczułam jak Zayn cmoknął mnie w czoło. Niechętnie wstałam, zgarnęłam ubrania, kosmetyczkę i podreptałam do łazienki. Tam szybko przemyłam twarz zimną wodą. Zdjęłam bluzkę Zayna i nałożyłam jasne rurki z wysokim stanem, miodową koszulę i czarne lity. Rozpuściłam włosy, rozczesałam i splotłam na górze dobieranego warkocza, a resztę włosów spięłam w kucyka. Wytuszowałam rzęsy, namalowałam kreski eyelinerem, nałożyłam puder, róż i byłam gotowa. Wróciłam do pokoju zostawić piżamę.
-Pięknie wyglądasz.
-Dziękuje.-cmoknęłam chłopaka. Założyłam jeszcze kolczyki i zeszliśmy na dół na śniadanie. Patricia i dziewczyny siedziały już przy stole.
-Dzień Dobry.-razem z Zaynem przywitaliśmy się w tym samym momencie i zajęliśmy miejsca przy stole.
-Jak wam się spało?
-Bardzo dobrze dziękuje.-uśmiechnęłam się do Patrici.
-Doniya randa się udała?-zapytałam zajadając kanapki z wędliną i warzywami.
-Bardzo. Było super. Byliśmy w kinie, a potem na spacerze i Chris odprowadził mnie do domu.-dziewczyna opowiadała wszystko ze światełkami w oczach.-Powiedział, że pięknie wyglądam. Dziękuje Becky, że mi pomogłaś.
-Nie ma za co kochanie.
Po skończonym śniadaniu pomogłam pozbierać naczynia i umyć je. Potem razem z Patricią zrobiłyśmy kawę i usiadłyśmy w salonie.
-Becky zrobisz mi jakiegoś warkocza?-zapytała Safaa.
-I mi?-dodała Waliyha.
-Jasne to chodź Safaa.-dziewczyna usiadła przede mną na podłodze i zrobiłam jej dobierańca. Waliyhi zrobiłam kłosa. Usiadłam między dziewczynami na kanapie i zajęłyśmy się oglądaniem jakiegoś programu plotkarskiego przy okazji wymieniając się uwagami na pewne tematy.
*Perspektywa Zayna*
-Widzę, że między wami już wszytko w porządku?
-Tak. Przeprosiłem ją i pogodziliśmy się wczoraj.-odpowiedziałem zadowolony przypominając wczorajszy wieczór.
-A o której jedziecie?
-Patrząc na zegarek to chciałbym już wyjechać. Chciałbym zabrać Becky jeszcze na cmentarz do dziadka.
-No dobrze dobrze.
-Tata się odzywał?
-Pisał tylko, że przyjedzie na urodziny Walihy dzień wcześniej, bo wtedy ma wolne, więc postanowiłam zrobić mini przyjęcie. Także czujcie się zaproszeni z Becky, zaprosiłam ciocię i babcię.
-Wątpię, że Becky będzie mogła. Sama wiesz jak jest z trasą. Ja będę na pewno tylko powiedz o której.
-Jeszcze zadzwonię. Jak chcecie jechać to masz przygotowałam wam jedzenie do domu.-mama wręczyła mi wielką torbę jedzenia.
-Kocham cię mamo.-przytuliłem ją najmocniej jak tylko umiem.
*Perspektywa Becky*
Siedziałyśmy z dziewczynami kiedy z dołu zszedł Zayn z walizkami.
-Już jedziemy?-zapytałam smutno.
-No niestety. Chce zabrać nas w jedno miejsce przed wyjazdem.-nie chętnie podniosłam się i przytlałam z dziewczynami.
-Zobaczymy się w poniedziałek. Musicie się do mnie odzywać. Prześle waszej mamie wejściówki i mojego skype także dzwońce.-zwróciłam się do dziewczyn i jeszcze raz je przytuliłam.
-Mam nadzieje, że niedługo znowu nas odwiedzisz.-Waliyha pocałowała mnie w policzek.
-Dziękuje za wczoraj.-kolejnego buziaka w policzek dostałam od Doniy.
-Kocham cię Becky.-a ostatniego od Safy.
-Ja was też kocham.
-Mam nadzieje, że będziecie nas teraz częściej odwiedzać. I co od teraz należysz już do naszej rodziny.-Patricia przytuliła mnie do siebie na co szybko odwzajemniłam uścisk.
-Kocham cię mamo i dziękuje za wszystko. Was też kocham dziewczyny!-Zayn pożegnał się z rodziną i po chwili siedzieliśmy już w aucie machając dziewczynom, które stały w drzwiach.
-Kocham cię.-pocałowałam go w usta i odjechaliśmy w nieznaną mi drogę.
Po kilkunastu minutach zaparkowaliśmy pod cmentarzem.
-Dlaczego tu przyjechaliśmy?-zapytałam kiedy Zayn prowadził mnie przez alejki aż dotarliśmy pod pewien grób.
-Tu pochowany został mój dziadek. Kiedy byłem w X Factorze zmarł. Przez program nie miałem szansy się z nim pożegnać. Szczerze to jedyne co pamiętam z pogrzebu to wiele łez i wszyscy ludzie składający kondolencje. Nawet nie miałem czasu spędzić całego dnia w domu, zaraz po uroczystości przyjechał po mnie bus i musiałem wracać. Miałem mu tyle do powiedzenia..-zobaczyłam jak łzy spływają po jego policzku.
-Kochanie. Twój dziadek na pewno nie miałby ci tego za złe. Jestem pewna, że dziadek jest z ciebie bardzo dumny i czuwa nad tobą w każdej chwili.-pogładziłam go po plecach czując jak rozluźnia swoje mięśnie. Zapaliliśmy świeczkę pomodliliśmy się chwilę i w ciszy wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu. Całą drogę śpiewaliśmy piosenki lecące w radiu. Zayn rozśmieszał mnie coraz bardziej. Przed samym wjazdem do Londynu oboje usłyszeliśmy WMYB. Od razu zaczęłam śpiewać najgłośniej jak tylko możliwe. Zayn tylko przypatrywał się i śmiał kiedy starałam się śpiewać głosem chłopaków.
-Och yeah kochamy was dziewczyny!-zakończyłam piosenkę mówiąc jak Zayn.
-Wcale tak nie mówię!-chłopak się oburzył na co cmoknęłam go w policzek.
-Musimy zajechać do studia The Voice, bo za 20 minut mam przymiarkę stroju.
-Jak sobie pani życzy.-Zayn skręcił w odpowiednią stronę i po 15 minutach byliśmy we wskazanym przeze mnie miejscu. Zabrałam torebkę i ze splecionymi dłońmi udaliśmy się do środka. W studiu nie było zbyt wiele ludzi. Od razu pociągnęłam nas do odpowiedniego pomieszczenia. Zapukałam i weszliśmy do środka.
-Hej hej hej.-krzyknęłam na samym wejściu.
-Hej Becky.-Lee przywitała się ze mną i popatrzyła na Zayna.
-A właśnie poznajcie się Lee to mój chłopak Zayn. Zayn to Lee, która przygotowuje stroje na trasę.
-Miło cię poznać.-Zayn przytulił brunetkę.
-Dobra żeby nie zabierać wam czasu. Tak jak ci opowiadałam przygotowałam ci czarną spódniczkę rozkloszowaną, pod to krótkie getry, żeby nic nie było widać kiedy będziesz wisiała w górze i czarny stanik top, a na to turkusową kamizelkę sięgającą do pępka i białe adidasy. Także nakładaj-wskazała mi parawan i ciuchy, które są dla mnie. Szybko przebrałam się w ubrania na trasę i stanęłam przed lustrem.
-I co myślisz?-Lee spytała.
-Na prawdę mi się podoba. Jedyne co mi nie pasuje, że na tej kamizelce jest tak pusto. Ja bym tu coś dodała.
-Co masz na myśli?
-Nie wiem coś kolorowego. Na przykład jakieś naszywki, żeby było kolorowo.
-Dobra mam pomysł. Doszyje wszystko i będzie super. A nic cie nie uwiera? Nie za duże?
-Nie, pod tym względem jest wszystko ok.
-To się ciesze.-wróciłam za parawan i przebrałam się spowrotem w swoje ubrania.
-Lee jest może Meg?
-U siebie w gabinecie.
-Ok dzięki.
-To co do zobaczenia w poniedziałek.
-Do zobaczenia.-pożegnaliśmy się i pociągnęłam Zayna w stronę gabinetu Meg.
-Cześć Meg mogę?-zapytałam wkładając głowę do środka.
-Hej Becky jasne wchodź.-usiedliśmy razem na krzesłach naprzeciw Meg.
-Poznajcie się Meg Zayn, Zayn Meg.-uścisnęli sobie dłonie.
-Pierwsza sprawa będą jutro Alex i Sierra? Bo chciałam z nimi poćwiczyć i pozmieniać pewne rzeczy na ten finałowy, nagrywany występ.
-Tak jesteśmy wszyscy od 10, więc wpadaj o której chcesz.
-Dobra a druga sprawa. Prześlesz mi dziś wejściówki na pierwszy występ?
-Jasne tylko powiedz ile.-zamyśliłam się chwilkę.
-20
-Dobra już wysyłam ci na email.
-Dziękuje. Do zobaczenia jutro.-przytuliliśmy się na pożegnanie i razem z Zaynem udaliśmy się do auta. W końcu udaliśmy się do naszego domu. Po kilkunastu minutach drogi wysiedliśmy pod domem.
-Jak dobrze jest być już w domu.-powiedziałam i cmoknęłam chłopaka.
-Oj tak.-chwycił nasze torby i weszliśmy do domu gdzie o dziwo było cicho. Rozebraliśmy się i weszliśmy do salonu gdzie siedzieli wszyscy.
-Cześć misiaki!-krzyknęłam na co wszyscy podskoczyli na kanapach.
-Becky!-Lou krzyknął, podniósł mnie i obkręcił kilka razy.
-No dzięki mnie to już nie podniesiesz tak?-Zayn rzucił z pretensjami.
-No chodź tu Zayn.-Lou podniósł Mulata i za chwile oboje leżeli na ziemi. Podeszłam do reszty i przywitałam się z Liamem, Harrym, Taylor która nie szczędziła nie miłego wyrazu twarzy i usiadłam obok śpiącego Nialla.
-Niall kochanie.-szeptałam mu do ucha.
-Demi?-wymruczał, na co wszyscy parsknęli śmiechem.
-Chodź daj mi buziaczka kochanie.-Lou podszedł blisko Irlandczyka, na co ten zrobił dziobek. Po chwili otworzył oczy i zobaczył, że wszyscy się z niego śmieją.
-Głupki!-Niall krzyknął i odwrócił się plecami do nas.
-Dzięki Niall.-odpowiedziałam, na co szybko odwrócił się spowrotem.
-Becky! Nie zauważyłem cię!-przytulił mnie mocno do siebie.
-Co robicie?-zapytałam.
-Oglądamy jakiś film.-odpowiedział Niall ziewając.
-Idę się przebrać za chwilę zejdę.-poczochrałam Irlandczykowi włosy i poszłam do sypialni gdzie Zayn rozpakowywał walizki.
-Słodki domek!-krzyknęłam rzucając się na łóżko.
-Chcesz powiedzieć, że nie podobało ci się u mojej mamy?-Zayn udawał urażonego.
-Nie no skądże panie Malik skąd takie podejrzenia?-zapytałam podchodząc do chłopaka i podskakując objęłam jego talię udami.
-Uh panno Hill jaki ma pani jędrny tyłeczek w tych spodniach.-Zayn złapał moje pośladki w obie dłonie.
-Zboczeniec!-krzyknęłam jednak nie dane było mi skończyć zdania, bo Zayn szybko wpił się w moje usta i położył nas na łóżku. Pocałunek przeradzał się coraz bardziej kiedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Zayn położył się od razu obok.
-Proszę.-krzyknęłam.
-Nie przeszkadzam?-Lou wychylił się zza drzwi.
-Jasne, że nie.-powiedziałam przytulając się do Zayna.
-Ratujcie mnie.
-Co się stało stary?-Zayn zapytał.
-Taylor się stała.-zaśmiałam się na słowa bruneta.
-Co z nią?
-Zayn czy ty widzisz jak Harry się zachowuje. Normalnie siedzielibyśmy przy piwku oglądając mecz lub grając na Xbox-ie, a dziś co? Taylor zarządziła, że oglądamy jakieś romansidło. No ja nie mam nic przeciwko, ale takie rzeczy to ja oglądam tylko z Eleanor sam na sam, a nie z wami no Zayn.-Lou opowiadał oburzony.-I jeszcze jedzie z nami do Nottingham i zostaje do niedzieli. Jak my przeżyjemy z takim Harrym?
-Ale was przynajmniej nie mierzy takim zawistnym wzrokiem.-odezwałam się.
-Jak to nie?! Dziś rano przy śniadaniu siedziałem na kolanach Harrego jak zwykle, gdy tylko zeszła Taylor od razu mnie zepchnął, a ta zołza tak mnie zabijała wzrokiem ugh.-powiedział rozgoryczony Lou.
-Mówię wam coś jest z nią nie tak.-dodał Zayn.
-Mam nadzieje, że nie skrzywdzi loczka.-dodałam i wstałam podchodząc do szafy. Chwyciłam dresy i weszłam do łazienki. Słyszałam jak chłopcy rozmawiają, ale nie przysłuchiwałam się temu szczególnie. Zmyłam swój makijaż, nałożyłam dresy i zeszłam na dół do kuchni. Włożyłam jedzenie od Patrici do lodówki, a resztę odgrzałam i nałożyłam sobie na talerz, nalałam sobie soku pomarańczowego i podreptałam do salonu i przysiadłam się do Nialla.
-Oo skąd masz takie pyszne jedzenie?
-Patricia nam dała.
-Byliście w domu u Zayna?
-Mhm poznałam Patricię i dziewczynki.
-Jejka jak ja ich dawno nie widziałem.-Niall zamyślił się na chwilę i zabrał mój widelec jedząc mi z talerza.-I jak było?
-Jejka kocham dziewczynki, są takie kochane, a w szczególności Safaa.
-Hahahaha tak. Jej teksty czasami mnie rozwalają.-zaśmialiśmy się oboje.
-Przepraszam, ale nie wiem czy nie zauważyliście, ale trochę nam przeszkadzacie, więc może stąd wyjdziecie-prychnęła Taylor, na co Niall przeniósł wzrok na mnie.
-Nie wiem czy nie zauważyłaś, ale jesteś w moim domu, więc jeśli coś ci przeszkadza to tam są drzwi.-ręką wskazałam wyjście.
-Harry!-blondynka krzyknęła.
-Becky uspokój się! Nie dramatyzuj!-Harry zwrócił mi uwagę surowym tonem. Nie spodziewałam się, że stanie po jej stronie. Wkurzona wróciłam do kuchni i usiadłam przy stole. Po chwili Lou i Zayn zeszli do kuchni wyjmując piwo z lodówki.
-Kochanie czemu siedzisz tu sama?-Zayn i Lou usiedli obok mnie.
-Taylor wygoniła mnie z salonu.
-Słucham?!-Zayn prawie się zakrztusił.
-Tak, bo powiedziała, że jej przeszkadzam i powinnam wyjść, więc odpowiedziałam jej, że to mój dom i jeśli jej się coś nie podoba to tam są drzwi, więc Harry kazał mi się uspokoić i nie dramatyzować.-opowiedziałam.
-Ja pierdole co za szmata.-Lou przeklinał pod nosem.
-O której jutro wyjeżdżacie?-zapytałam wkładając talerz do zmywarki nastawiając zmywanie.
-Paul będzie punkt 11 pod domem.
-Dobra idę robić pranie to do rana wyschnie. Lou masz coś do prania?
-Tak już znoszę do pralni.-brunet ruszył w stronę swojego pokoju.
-Nie przejmuj się nią kochanie.-Zayn posadził mnie na blacie i pocałował.
-Po prostu nie wierze, że Harry stanął po jej stronie.
-Jest oślepiony i tyle.
-Wkurza mnie to.-dodałam i zeskoczyłam z blatu schodząc do pralni. Widziałam, że Zayn zniósł nasze rzeczy z wyjazdu, więc nastawiłam pralkę i poszłam do pokoju, gdzie Zayn powoli pakował swoje rzeczy.
-Nie chce wyjeżdżać.-narzekał.
-Znowu będziemy mogli zobaczyć się tylko przez kamerkę.-westchnęłam.
-Mam nadzieje, że minie szybciej niż myślę.-leżałam na łóżku decydując razem z Zaynem co ma zabrać ze sobą.
-Ta koszula?-zapytał wyciągając czerwoną koszulę.
-Nie ta zostaje dla mnie i jedna koszulka do spania.-zdecydowałam.
-Jak sobie życzysz kochanie.
-Kocham cię.-cmoknęłam go w ramię i zeszłam do pralni, gdzie przełożyłam ubrania do suszarki i wstawiłam kolejne pranie. Wzięłam laptopa i zostałam na dole w pralni. Weszłam na email i zobaczyłam, że mam już wejściówki, więc rozesłałam je do Patrici, Anne i Robina, Gemmy, Ariany, Kendall i Kylie, Toma i Kristen, mamy, taty i Isabelle i zostawiłam dla chłopaków. Zobaczyłam, że tata jest dostępny na Skype, więc do niego zadzwoniłam.
-Cześć kochanie!-tata się przywitał.
-Cześć Becky.-po chwili wyłoniła się też Isabelle.
-Hej hej. Co u was słychać?
-Jakoś dajemy rade powoli. Przygotowania do ślubu już powoli zaczynamy.-Bella się odezwała.
-To super. Masz już jakąś koncepcję?
-Coś tam niby mam. Za tydzień spotykamy się z organizatorką i wtedy będę już na 100% wiedziała.
-To mam nadzieje, że mnie poinformujecie.
-Jak najbardziej.-blondynka się zaśmiała.
-A co u ciebie kochanie?-tata zapytał.
-Kilka godzin wróciliśmy z Zaynem z Bradford od jego mamy i sióstr i teraz pomagam mu się spakować, bo jutro wyjeżdżają na dwu tygodniową trasę.
-I jak jego rodzina?
-Super. Bałam się, że mnie nie zaakceptują, ale od razu znalazłam z nimi wspólny język.
-To się ciesze.
-Właśnie! Dzwonie z pytaniem czy przylecicie na pierwszy występ trasy The Voice.
-W poniedziałek tak?-tata zapytał mimo mojego zaskoczenia, że pamięta.
-Mhm.
-No pewnie. Zaraz zabukuje bilety na najbliższy lot i dam ci znać kiedy będziemy w Londynie dobrze?
-Super tato!-klasnęłam w ręce z podekscytowania.
-Becky?!!-słyszałam krzyk z góry.
-Muszę kończyć Zayn mnie woła. Tato napisz jak będziesz znał szczegóły lotu dobrze?
-Napisze spokojnie. Miłego dnia kochanie.
-Wam też. Kocham cię. Paa-rozłączyłam połączenie i pobiegłam na górę.
-Becky pan z warsztatu dzwoni.-Zayn podbiegł i dał mi telefon.
-Dzień Dobry czy rozmawiam z panią Hill?
-Tak dzień dobry.
-Ja dzwonie z serwisu car. Kilka dni temu holowaliśmy pani auto.
-Tak pamiętam. Co z nim?
-Poszła chłodnica, którą trzeba wymienić.
-Mhm i jaki jest tego koszt?
-W granicach 300 funtów.
-Dobrze, a kiedy będę mogła odebrać auto?
-Za trzy tygodnie.
-No nic trudno.
-Czyli mamy naprawiać tak?
-Tak tak jak najbardziej.
-W takim razie zadzwonimy do pani kiedy auto będzie naprawione.
-Ok dobrze dziękuje bardzo.
-Ja również do widzenia.
-Do widzenia.-zakończyłam połączenie i wróciłam na dół. Wyciągnęłam pranie z suszarki i wstawiłam kolejne, a sama zabrałam się za prasowanie. Puściłam płytę Beyonce i prasowałam te ciuchy i te z drugiego prania, nie zwracając uwagi na czas. Po uprasowaniu wszystkich ubrań poroznosiłam je po pokojach i wróciłam do kuchni. Wszyscy siedzieli już przy stole jedząc pizze tylko oczywiście Taylor je sałatkę.
-Dzięki, że mnie ktoś zawołał.-usadowiłam się na kolanach Zayna siedzącego na przeciw Taylor i Harrego.
-Wow przy swojej figurze dalej jesz pizzę?-Taylor dodała swój komentarz w trakcie mojej rozmowy z Liamem.
-Słucham?!-zapytałam zaskoczona, a wszyscy siedzieli cicho przysłuchując się naszej rozmowie.
-No wiesz masz odkładający się tłuszcz i jeszcze jesz niezdrowe jedzenie?-zapytała ze swoim uśmieszkiem.
-Oj kochanie wiem, że marzysz o takich piersiach, no ale niestety.-dodałam przesłodzonym głosem.
-Za tyle tłuszczu podziękuje.
-No niestety muszę cie zasmucić. Nie powinnaś nosić dekoltów kochanie, bo tam nic nie ma. Nie ładnie to wygląda.
-Kolejny program też wygrasz dzięki chłopakom?
-Kolejna piosenka też będzie o twoim byłym?-zapytałam, a dziewczynie zabrakło argumentów.
-Becky do cholery!-Harry krzyknął patrząc na mnie.
-Wiecie co, smacznego jakoś nie mam apetytu.
-Dobrze, że wzięłaś moje rady do serca. Możesz przekazać je też Demi tłusta świnia.-tym przesadziła. Chwyciłam w dłoń pizzę i kubek z colą. Przeszłam na drugą stronę stołu i wsadziłam Taylor kawałek pizzy za koszulkę z przodu i wylałam kubek coli na głowę.
-Smacznego płaska idiotko.-powiedziałam i chwytając skórę Zayna wyszłam do ogrodu. Nałożyłam skórę i wyjęłam z kieszeni paczkę papierosów i odpaliłam jednego. Po chwili zobaczyłam jak Harry wychodzi do mnie do ogrodu.
-Co to miało kurwa znaczyć?-krzyczy od samego wejścia.-Becky zachowujesz się jak pieprzona małolata.
-Ja się zachowuje jak małolata? Harry obudź się! Zobacz co ona z tobą robi. Popatrz jak traktuje nas wszystkich.
-Jakoś nikt inny nie narzeka.
-Nie? A pytałeś ich o zdanie? Ta suka panoszy się po moim domu jak nie wiadomo kto, a ty jeszcze rzucasz się do mnie??
-Po pierwsze to mój dom, a nie twój nie płaciłaś za niego, a po drugie to ty wylałaś jej cole na głowę i wsadziłaś pizzę za koszulkę.
-Bo nazwała mnie i Demi tłustymi świniami.
-Czasami trzeba umieć przyjąć krytykę.-tego było już za wiele. Ominęłam go i trzaskając drzwiami weszłam po schodach do sypialni. Wyjęłam większą torebkę, spakowałam ciuchy na zmianę potrzebne kosmetyki, laptop i zeszłam na dół.
-Kochanie co ty robisz?-chłopcy zlecieli się patrząc jak się ubieram.
-Wychodzę, bo jest już późno na zabranie swoich wszystkich rzeczy, ale nie martw się Harry wyprowadzę się, przecież to ty zapłaciłeś za dom!-końcówkę zdania wykrzyczałam tak, żeby było mnie głośno słychać.
-O czym ty mówisz?-Lou zapytał.
-Harry oznajmił mi że to nie jest mój dom, bo za niego nie zapłaciłam i że Taylor miała racje nazywając mnie i Demi tłustymi świniami. Harry ciesz się, że twoja dziewczyna nie jest tak tłusta jak ja!-ostatnie zdanie wykrzyczałam na cały dom.
-Tak powiedział?-widziałam  jak Zayn jest cały czerwony ze złości.
-Tak, więc żeby nie było, że się panoszę to nie mieszkam już tu, więc dobranoc wszystkim.-wyszłam z domu kierując się w stronę mojego mieszkania. Usłyszałam, że ktoś biegnie za mną i poczułam jak łapie mnie za ramie.
-Kochanie gdzie ty idziesz?-Zayn zapytał zdyszany.
-Wyprowadzam się. Przecież nie zapłaciłam za ten dom.-odpowiedziałam w złości.
-Ty nie ale ja tak, więc wracaj do domu.
-Nie Zayn idę do siebie. Jak chcesz chodź ze mną.
-Zaraz będę.-powiedział i wrócił do domu. Ja natomiast szybkim krokiem poszłam do siebie.
*Perspektywa Zayna*
Wbiegłem do domu trzaskając drzwiami. Zobaczyłem, że zakochana para siedzi w salonie.
-Co ty kurwa odpierdalasz Harry?-krzyknąłem.-Nie wiedziałem, że jesteś takim palantem. Laska zrobiła ci dobrze i dla niej chcesz rzucić przyjaźń? Kurwa zastanów się co mówisz? Ty zapłaciłeś za dom? A co z nami? My chyba też mamy jakiś głos. Jeśli Becky stąd się wyniosła to w takim razie niech Taylor pakuje swoje szmaty i wypad.
-Zayn uważaj na słowa!-Harry wstał i podszedł blisko mnie.
-A ty kurwa uważałeś mówiąc do mojej dziewczyny?-nic nie odpowiedział.-No właśnie. A ty?-podszedłem blisko Taylor.-Nikt cię tu nie lubi. Jesteś największą suką jaką znam. Nie wiem co Harry w tobie widzi skoro jesteś płaska z przodu i z tyłu. Może dobrze robisz loda? Nie wiem, ale chyba tak. Jeszcze jedno obraźliwe słowo w stronę moich przyjaciół i dziewczyny, a pakuje twoje szmaty i wypierdalasz z tego domu.-splunąłem i wyszedłem po Becky.
*Perspektywa Becky*
Siedziałam w salonie tępo patrząc w telewizor. Nie wierze, że Harry coś takiego powiedział. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chciało mi się wstawać, więc krzyknęłam proszę. Przede mną pojawił się Zayn.
-Becky wracamy do domu.
-Nie kochanie nigdzie nie wracam. Mam dość i Harrego i Taylor.
-Nie zwracaj na nią uwagi. My też kupiliśmy ten dom i mamy coś do powiedzenia. Powiedziałem jej, że jeszcze raz się odezwie, a pakuje jej szmaty i wypierdala z naszego domu.
-Po prostu nie mogę uwierzyć, że Harry powiedział coś takiego.
-Ja też kochanie.-Zayn przytulił mnie mocno do siebie.-Wracajmy do domu skarbie. Proszę.-Zayn powiedział łagodnie. Zabrał moją torbę, zamknął dom i poprowadził nas do domu. Przez całą drogę milczeliśmy. Nie mieliśmy chęci na rozmowę, każde napawało się ciszą, żeby się uspokoić. Weszliśmy do domu. Nikogo nie było w salonie, więc od razu poszliśmy do naszej sypialni. Zayn zdjął ubrania zostając w bokserkach, a ja zostając w samych majtkach nałożyłam jego koszulkę i bez słowa położyliśmy się do łóżka. Włączyłam telewizor oglądając jakieś reality show, które tak na prawdę mnie nie interesowało. Zayn przyciągnął mnie mocno do siebie i po chwili usłyszałam lekkie pochrapywanie. Przekładałam się chyba kilka godzin i nie mogłam zasnąć. Wstałam i chwyciłam laptopa i zadzwoniłam do mamy. Opowiedziałam jej o wszystkim co się stało, bo od razu zauważyła, że coś jest nie tak. Była zaskoczona zachowaniem Harrego i powiedziała, że w tej sytuacji mam rację i że Harry nie powinien mówić tak okropnych rzeczy. Zapytałam też kiedy ląduje w Londynie, na co dowiedziałam się, że będzie w Poniedziałek rano, więc powiedziałam, żeby zatrzymała się w moim domu. Porozmawiałyśmy chwilę kiedy usłyszałam nawoływanie Zayna. Skończyłam rozmowę i wróciłam do łóżka.
-Wystraszyłaś mnie.-powiedział zaspanym głosem.
-Przepraszam. Już jestem śpij.-pogłaskałam go po głowie i wtuliłam się do niego jak najbardziej się dało. Po chwili sama odpłynęłam do krainy Morfeusza.
*Kolejny dzień*
Usłyszałam dźwięk budzika i mimo, że wiedziałam że muszę wstać nie miałam na to ochoty. Najchętniej przeleżałabym cały dzień w łóżku.
-Zayn kochanie wstajemy.-wyszeptałam mu do ucha.
-Jeszcze 5 minutek.
-Kochanie musisz się jeszcze dopakować.
-Która jest godzina?
-9. Chodź wstajemy.-chciałam się podnieść jednak Zayn mnie zatrzymał.
-Wstaniemy pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Umyjemy się razem.-jego propozycja wydała się kusząca, więc szybciej podreptałam do łazienki, jednak Mulat dalej leżał na łóżku. Zdjęłam koszulkę i zostając w samych majtkach, zakrywając piersi ustałam w drzwiach.
-Kochanie długo mam czekać czy może się rozmyśliłeś?-chłopak widząc że zostałam w samych majtkach od razu wyskoczył z łóżka. Nie czekając na niego weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę dalej zostając w majtkach. Po chwili poczułam męskie dłonie na moich biodrach.
-Miałaś na mnie poczekać.-wyszeptał przygryzając płatek mojego ucha, na co odchyliłam głowę kładąc ją na jego ramieniu. Jego dłonie błądziły po moim ciele od piersi, przez brzuch do mojej kobiecości. Jego palce zahaczyły o moje majtki i po chwili zsunął je klękając przede mną. Całował mój brzuch schodząc niżej od ud do mojej kobiecości. Po chwili jednak wstał i nalał na ręce brzoskwiniowego płynu do kąpieli. Rozsmarowywał go na całym moim ciele skupiając się na piersiach. Każdą oddzielnie umył i zszedł niżej. Swoją rękę poprowadził do mojego zagłębienia obserwując moją reakcję. Przygryzłam swoją wargę powstrzymując się od głośnych jęków. Poprowadziłam jego rękę tam gdzie trzeba czując jak jego palec zahacza o moje wejście. Zayn oparł moje plecy o zimną ścianę i wpił się w moje usta. Całował zachłannie, a nasze języki walczyły o dominację, a palcami zataczał kółeczka na mojej łechtaczce. Długo nie trzeba było czekać aż moje kolana zaczęły mięknąć, a z usta wychodziły coraz głośniejsze jęki.
-Dojdź dla mnie kochanie!-przycisnął mnie mocniej do ściany i przyspieszył ruchy swoją dłonią.
-Kurwa mać Zayn!-krzyknęłam kiedy poczułam jak moje spełnienie rozlało się wewnątrz mnie. Chciałam zamienić się rolami jednak poczułam jak Zayn łapie mnie za pośladki i podnosi do góry. Objęłam udami jego biodra, a on bez ostrzeżenia wbił się we mnie, na co głośno jęknęłam. Po chwili znaleźliśmy wspólne tępo. Zayn wpychał swoje przyrodzenie najmocniej jak się dało, dzięki czemu coraz mocniej wbijałam swoje paznokcie i ciągnęłam go za włosy, co mu się podobało.
-Zayn jestem blisko.-wyspałam z trudem łapiąc oddech.
-Jeszcze chwila kochanie.-Zayn jeszcze bardziej przyśpieszył swoje ruchy i po chwili oboje wykrzyczeliśmy swoje imię. Poczułam ciepłą ciecz rozlewającą się wewnątrz mnie. Wbiłam swoje rozgrzane usta w jego na chwilę przejmując jeszcze dominację. Przygryzłam jego dolną wargę i chłopak postawił mnie na ziemie.
-Myślę, że jesteśmy wystarczająco czyści.-powiedział zakręcając wodę. Wyszłam spod prysznica wycierając się ręcznikiem. Po chwili poczułam jak Zayn klepie mnie po tyłku. Chwycił mnie pod pachami i posadził na zlewie i pocałował mnie. Jednak pocałunek cały czas przeradzał się w coś więcej. Jego dłonie masowały moje piersi na przemian. Ku jego zdziwieniu zeskoczyłam ze zlewu i klęknęłam przed nim obserwując jego reakcje. Chwyciłam do buzi jego przyrodzenie i lekko masowałam językiem. Zayn odgarnął moje mokre włosy i wpychał swojego penisa do mojej buzi coraz głębiej. Popatrzyłam na niego z dołu miał rozchylone usta i przymknięte oczy. Ssałam jego główkę lekko ją przygryzając. Wypuściłam go z ust i ręką wykonywałam okrężne ruchy czując jak jego przyjaciel robi się coraz bardziej twardy. Z powrotem chwyciłam go do buzi czując jak Zayn wpycha go coraz głębiej i przytrzymuje jak najdłużej może.
-Kochanie zaraz dojdę. Wyjmij go.-zażądał Zayn jednak ja bardziej zaczęłam go ssać i lizać. Po chwili jego przyjaciel eksplodował rozlewając w mojej buzi lepką maź. Połknęłam ją szybko, a Zayn podniósł mnie tak, że prawie stałam z nim twarzą w twarz.
-Kocham cię.-powiedział w moje usta i złączył je w krótkim pocałunku.
Owinięci ręcznikami wyszliśmy z pokoju i podreptaliśmy do garderoby. Stanęłam przed szafą pełną ubrań zastanawiając się co na siebie nałożyć.
-Jak wyglądam?-Zayn wyjrzał zza regału.
-Seksownie.-powiedziałam przygryzając dolną wargę. Sama zdecydowałam się na legginsy z twarzą tygrysa, czarny top z długim rękawem zakrywający piersi,czarne Nike i jeansową narzutkę.
-Może być?-zapytałam o opinie chłopaka.
-Wiesz, że jesteś najseksowniejszą kobietą na świecie?-zapytał podnosząc mnie do góry i całując. Zeszliśmy na dół do kuchni gdzie siedzieli wszyscy oprócz Haylor.
-Dzień Dobry wszystkim.-przywitałam się z chłopakami siadając na kolanach Zayna. Nałożyłam nam na jeden talerz pancakes i polałam je sosem klonowym.
-Pięknie wyglądasz.-skomplementował mnie Lou.
-Dziękuję bardzo. Spakowani?-zapytałam.
-Jeszcze drobiazgi.-powiedział Liam. Resztę śniadania rozmawialiśmy o tym jak chłopcy cieszą się na zakończenie trasy i rozpoczęcie pisania nowego albumu. Odstawiliśmy talerze i każdy rozszedł się do swojego pokoju. Pomogłam Zaynowi dopakować ostanie rzeczy sprawdzając czy wszystko zabrał.
-Będziesz dzwonił do mnie codziennie?-zapytałam siadając na jego kolanach w salonie.
-Będę, kiedy tylko będę miał czas. Nie pij za dużo i nie szalej z Vincem.
-Dobrze.
-Uważaj na siebie. Trzymaj się Aidena, bo będę się martwił.
-Umiem o siebie zadbać, ale spokojnie Aiden będzie nas pilnował.-wtuliłam się w niego nie chcąc go znowu zostawiać. W takich momentach nie lubię naszej pracy.
-Nie oglądaj się tylko za pięknymi fankami.
-Kochanie mówiłem ci dziś coś rano i powiem jeszcze raz Kocham ciebie i tylko ciebie. Zapamiętaj to sobie do końca życia.
-Ja ciebie też.-cmoknęłam go i w tym samym momencie usłyszeliśmy klakson samochodu oznajmił nam, że Paul jest w pod domem. Wszyscy wliczając w to Haylor wyszliśmy na zewnątrz. Przywitałam się z Paulem, kiedy chłopcy pakowali swoje rzeczy.
-Do zobaczenia niedługo!-krzyknął Liam wtulając się w moje ramiona.
-Uważaj na siebie!-Niall wyściskał mnie.
-Szkoda, że nie jedziesz z nami nie będę miał teraz partnera.-smutny Lou pocałował mnie w policzek.
-Mam nadzieje, że będziecie w poniedziałek.-powiedziałam smutnie.
-Nie obiecuje. Pewnie będziemy mieli w poniedziałek koncert.
-Uważaj na siebie. Dzwoń kiedy tylko będziesz mógł.-szeptałam Zaynowi na ucho stojąc przytulona do niego.
-Ty też nie pij za dużo. Uważaj na siebie na imprezach. Kocham cię.
-Ja też cię kocham skarbie.-wpiłam się w usta Zayna. Nie chciałam znowu się z nim rozstawać, jednak taka jest nasza praca. Stałam przed bramą machając i patrząc jak chłopcy odjeżdżają. Sama wróciłam do domu idąc na górę do łazienki. Wykonałam lekki makijaż, spięłam włosy w koński ogon i zamówiłam taksówkę. Spakowałam do torby potrzebne mi rzeczy i wróciłam do kuchni sprzątając po śniadaniu. Czekając na taksówkę przysłuchiwałam się ciszy panującej w domu. Ten dom jest zbyt wielki by zostawać w nim sam na sam. Nałożyłam buty, chwyciłam torebkę i klucze i zamykając uprzednio dom wsiadłam do taksówki, która zawiozła mnie prosto do studia.
Zapłaciłam taksówkarzowi za kurs i weszłam do studia. Mimo, że zostały tylko dwa dni do trasy ludzi nie było dużo. Od razu skierowałam się w jedno miejsce. Znani ludzie, znane otoczenie od razu zrobiło mi się lepiej. Zapukałam lekko i weszłam do środka. Oczy zebranych skupiły się na mnie, a ja lekko się uśmiechnęłam.
-Becky kochanie!-Alex krzyknął zadowolony.
-Alex!-pocałował mnie w policzek i wyściskał.
-Co cię tu sprowadza w moje skromne progi?-zaśmiał się.
-A tak pomyślałam, że jak ostatni koncert jest nagrywany to coś zmienię w choreografii.
-No no no proszę proszę, a w którym utworze?
-Your Body. Jakiś tam zarys mam w głowię, więc może wspólnie coś z działamy?-zapytałam z uśmiechem.
-No pewnie!-klasnął w dłonie-To co bierzemy się do roboty!
*6 godzin później*
-Jeśli tak zaśpiewasz w Londynie to wszyscy padną z wrażenia!-krzyknęła Sierra. Kiedy skończyłam układ z Alexem wpadłam na pomysł przerobienia Halo. Jestem dumna z układu jaki wymyśliliśmy z Alexem.
-Becky możesz zagrać mi melodię początkową piosenki, zapisałbym nuty w tym czasie?-zapytał Stan, który gra na fortepianie.
-Jasne.-dosiadłam się do instrumentu i wzięłam głęboki oddech. Już dawno nie grałam. Położyłam palce na odpowiednich klawiszach i dałam się ponieść. Grałam odpowiednią melodię, dodatkowo instruując ludzi grających na innych instrumentach.
-I w tym momencie wchodzi gitara i perkusja!-krzyknęłam dodając utworowi nastroju śpiewając odpowiednie słowa.-I schodzimy w dół!-krzyknęłam.-I tu normalnie leci melodia od początku jak normalny utwór.
-Wow.-jedyne co wydobyło się z ust Sierry.-Czasami zastanawiam się jak ty to robisz.
-Och dziękuje. Zastanawiałam się też nad zmianą kolejnością utworów.
-Co proponujesz?
-Halo, Don't Forget, Do It Like A Dude, Your Body, Skyscreaper i Crazy In Love, wiesz wielki koniec.
-Super to wymyśliłaś.-dziewczyna mnie przytuliła kiedy zadzwonił mój telefon. Przeprosiłam dziewczynę i wyciągnęłam telefon z torebki. Nie spoglądając na wyświetlacz odebrałam.
-Halo.
-No hej kochana jesteś w domu?
-Hej El. Właśnie się wybieram do domu, bo jestem w studiu, a coś się stało?
-To wracaj do domu. Ja już do ciebie jadę. Tak sobie pomyślałam, żeby zrobić chłopakom niespodziankę i pojechać na ich koncert co?
-Lou nic nie wie, że jesteś w Londynie?
-Nic, a nic.
-Dobra w takim razie jadę do domu, a ty zadzwoń do Paula żeby ktoś po nas przyjechał, bo mój samochód jest w naprawie.
-Ok to widzimy się w domu.
-Paa buziaki.-rozłączyłam się.-To co widzimy się w poniedziałek tylko o której?
-O 9:00.
-O matko jak wcześnie. Dobra to do poniedziałku.-pożegnałam się z zespołem i Sierrą i wyszłam z budynku. Namierzyłam wolną taksówkę do której od razu wsiadłam i pojechałam do domu.
Kiedy przyjechałam Els jeszcze nie było. Weszłam do środka, zdążyłam zdjąć kurtkę, a w środku pojawiła się brunetka.
-Hej kochana.-przywitałam się z dziewczyną lekkim całusem w policzek.
-No hej hej. Cudnie wyglądasz.
-A dziękuje bardzo. Ty też.
-Dobra id się szykuj, bo za pół godziny przyjedzie po nas Chris. 
-To chodź na górę.-poszłyśmy na górę do łazienki. Els siedziała na kibelku a ja biorąc prysznic opowiadałam jej zdarzenia z wczorajszego dnia.
-Co ty pierdolisz nazwała cię tłustą świnią i Demi też?-Els nie dowierzała.
-No tak. Wtedy nie wytrzymałam i wrzuciłam jej pizzę za bluzkę, a cole wylałam na głowę.
-Hahahahaha i bardzo dobrze.-przybiłyśmy piątki. Stojąc przed lustrem, robiąc makijaż opowiadałam brunetce moją kłótnie z Harrym.
-Po prostu chłopak się zadłużył i świata nie widzi poza dziewczyną, ale trzeba przyznać, że przekroczył granicę.
-Dlatego spakowałam swoje rzeczy i poszłam do siebie.
-I co nie zareagował?
-Nic. Zamknął się u siebie z Taylor i wyszli dopiero dziś kiedy Paul przyjechał.
-Może Zayn miał rację, że dziewczyna dobrze robi loda i tyle.-El stwierdziła kiedy wychodziłyśmy z łazienki idąc do garderoby.
-Nie no wiem, że Harry nie jest taki, żeby być z dziewczyną ze względów łóżkowych. 
-No nie wiem oni w ogóle są oficjalnie ze sobą?
-Nie mam pojęcia.-odparłam nakładając czarną, skóropodobną spódniczkę, szary top sięgający pępka i białe Conversy za kostkę.  Wracając od pokoju zrobiłam warkocza z grzywki wpinając go między włosy i nałożyłam full capa z nadrukiem 1D, który dostałam od fanki. 
-Dobra Chris jest już na dole.
-Gotowa na koncert swojego ukochanego?-zapytałam śmiejąc się.
-Jak zawszę.-zamknęłam dom i wsiadłyśmy do vana odjeżdżając do Nottingham na koncert. Większość drogi przegadałyśmy o babskich sprawach. El opowiadała mi o swoich przyjaciołach, których muszę koniecznie poznać. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon.
-Halo.
-Hej Becks tu Tom. Zadzwonili dziś do mnie z radia Capital i zaprosili cie jutro na wywiad.
-Tak? To super. A o której?-zapytałam podekscytowana.
-Wywiad jest na 12.
-Super. Dałoby radę, żeby Bob mnie zwiózł?
-Jasne w takim razie będziemy o 11,30.
-Ok to widzimy się jutro.
-Do zobaczenia.
-Pa Buziaki.-rozłączyłam się i wróciłam do rozmowy z Els.
Po około godzinnej jeździe byłyśmy na miejscu. Chris transportował nas bocznymi wejściami, ponieważ fani czekali już kilka godzin przed wejściem, więc nie byłoby szans. Ochroniarz doprowadził nas do korytarza i sam udał się na halę. Lekko zapukałyśmy do drzwi i usłyszałyśmy głośny krzyk co wzięłyśmy za pozwolenie. Otworzyłyśmy drzwi i wszyscy skupili swój wzrok na nas.
-Hej!-powiedziałyśmy równo.  
-Becks, Els!-Zayn i Lou krzyknęli w tym samym momencie i podbiegli nas przytulić. Zayn chwycił mnie w swoje ramiona i zaczął obkręcać. 
-Hahahaha hej wariacie.-przywitałam się całując ukochanego.
-Czemu nic nie powiedziałaś?-zapytał cały czas uśmiechając się od ucha do ucha. 
-Chciałyśmy zrobić wam niespodziankę.-cmoknęłam go.
-Jak ja cię kocham!-obkręcił nas i postawił mnie na ziemię. W garderobie siedziała Lou, Niall, Harry i Taylor. Przywitałam się z Lou, Niallem i Louisem a dwójkę zakochanych ominęłam siadając na kolanach Zayna wtulając się w jego tors. Els ominęła Taylor witając się, na co Harry się skrzywił. 
-A gdzie Liam?-zapytałam.
-Ma wywiad w innym pokoju.
-Louis Zayn!!-po chwili usłyszeliśmy krzyk Paula zbliżającego do garderoby. Zayn ściągnął mnie z kolan i posadził na krześle. Razem z Lou pobiegli do drzwi barykadując się możliwymi krzesłami. Biedny Paul próbował odsunąć wszystko jednak nie dawał rady. Lou i Zayn bawili się w najlepsze, a biedny Paul musiał to znosić. Jednak ochroniarz przywykł już do głupich żartów z chłopakami. W pewnym momencie Paul popycha drzwi i wchodzi do środka. Louis ucieka za naszą kanapę, a ochroniarz siada na Zaynie. 
-No Zaynie dostaniesz zaraz w tę piękną buźkę!-Paul śmieje się z mojego chłopaka.
-Paul oszczędź mu chociaż twarz. Jak ja się z nim pokaże.-wszyscy w pomieszczeniu się zaśmiali razem z Zaynem i Paulem.
-Masz szczęście, że twoja dziewczyna tu jest.-Paul potargał włosy Mulata i śmiejąc się wyszedł. Oczywiście Lou i Zayn pobiegli za nim.
-Niall potrzebuje twojej pomocy.-dosiadłam się do blondyna.
-Uuu zamieniam się w słuch.
-Dziś byłam na próbie i wpadłam na pomysł, że na jednym z koncertów zagram Your Body w akustycznej wersji, ale nie umiem zgrać się w jednym z momentów dałbyś rade napisać mi chwyty?
-Jasne tylko musisz zagrać od początku i pokazać mi w którym momencie masz problem.
-Super to możemy przegrać to teraz?
-Jasne.-Niall podał mi gitarę i zaczęłam grać od początku przypominając sobie chwyty.-No i tu nie umiem zagrać tego zjazdu w dół.
-Czekaj spróbuje zagrać to ze słuchu. Zaśpiewaj mi.-Irlandczyk zagrał, a ja pod nosem śpiewałam odpowiednie słowa. Oczywiście Niall bez problemu rozpracował chwyty zapisując je na kartce.
-Wow dziękuje.-cmoknęłam go w policzek.
-No chyba nie myślałaś, że skończymy od tak. Teraz masz mi zaśpiewać pełną wersję akustyczną.-zażądał z uśmiechem
-Serio?-zapytałam z niechęcią. Niall pokiwał głową, więc ustawiłam gitarę i zaczęłam od początku. Oczywiście kiedy zaczęłam śpiewać i zrobiło się cicho w garderobie. Widząc minę Taylor jeszcze bardziej starałam się wyciągać góry. Kończąc utwór zobaczyłam, że do pomieszczenia wchodzi Liam z reporterką i kamerami. Skończyłam, a chłopcy bili brawa krzycząc.
-Głupki!-rzuciłam w nich poduszką leżącą na kanapie.
-Właśnie jesteśmy w naszej garderobie, w której dzieje się tak na prawdę wszystko.-tłumaczył Liam reporterce.- Hej El, hej Becks.-Liam podszedł witając się ze mną.-Przywitaj się Becky. Uśmiechnij się ładnie.-spełniłam prośbę chłopaka uśmiechając się do kamery i witając z reporterką.
-To może teraz zrobimy szybką rundkę po arenie zanim zaczną schodzić się fani.-brunet wyszedł, a w pokoju znowu rozpoczęły się głośne rozmowy.
-Kochanie chcesz coś z bufetu?-Zayn zapytał wychodząc z pomieszczenia.
-A macie piwo?-zapytałam bez ogródek.
-Mamy.-Zayn uśmiechnął się firmowo i wyszedł.
-Becks jaką masz śliczną czapkę. Cóż to za świetne logo. Ciekawe jakiego to zespołu.-Lou napomknął o moim full capie.
-Fajna nie? Nie wiem co to za zespół. Nigdy nie słyszałam, ale wiesz dostałam od fanki to pomyślałam, że nałożę.-zaśmialiśmy się wszyscy.
-Dobra zostało 20 minut przebierajcie się.-Lou krzyknęła do chłopaków, którzy nie krępując się przebierali się przy nas. W tym samym czasie dostałam swoje piwo dzieląc się nim z Eleanor. Po przebraniu się, chłopcy czekali na swoją kolej na specjalnym krzesełku Lou.
-Zostaniesz na noc?-Zayn zapytał sadzając mnie okrakiem na jego kolanach.
-No nie wiem. Jutro o 12 mam wywiad w radiu.
-Zostań proszę, rano Chris odwiezie cię do domu.-by przekonać mnie Zayn jeździł rękami wzdłuż moich nóg do tyłka całując mnie po szyi.
-Dobra dobra Zayn teraz twoja kolej, bo zaraz zgwałcisz Becks na naszych oczach.-Lou oderwał mnie od Mulata biorąc mnie na ręce i wynosząc z garderoby.
-Wiesz, że Harremu jest przykro za wczorajszą sytuację. Gadałem z nim kiedy Taylor była w kiblu.
-Widzę, że Taylor nie odstępuje Hazzy na krok.
-No niestety.-odparł brunet.-Pogódźcie się. Widzisz jak on na ciebie patrzy. Czeka, żebyś się do niego odezwała.
-Lou po pierwsze to on powinien przeprosić nie ja, a po drugiej ma przy sobie złą czarownicę jakbyś nie zauważył.
-No ja wiem, ale on żałuje Becky.
-Ja rozumiem, ale on też musi zauważyć co Taylor z nim robi. Ja wiem, że jest zakochany i w ogóle, ale są pewne granice. Wątpię, że El obrażała Harrego kiedy byliście razem.-szeptałam.
-No nie obrażała nikogo.-odparł zrezygnowany
-No widzisz. Nie będę pozwalała tej świni obrażać mnie i moich przyjaciół. Harry zrobiłby podobnie gdyby chodziło o Zayna.
-No masz rację, ale przynajmniej nie ignoruj go tak.
-Lou ja czekam, aż on wyciągnie rękę, bo ja się tylko broniłam.
-Rozumiem.-spuścił głowę.
-Ale doceniam, że chcesz żebyśmy się pogodzili. Kocham cię.-przytuliłam bruneta i wróciliśmy do pomieszczenia.
-Już myślałem, że ukradłeś mi dziewczynę.-Zayn przytulił mnie od tyłu kładąc głowę na ramię.
-Mam swoją.-Lou chwycił El w pasie przyciągając ją do siebie.
-3 minuty!-krzyknął Paul otwierając drzwi od garderoby. Wszyscy przeszliśmy za kulisy gdzie chłopcy się rozgrzewali.
-Powodzenia skarbie. Kocham cię.-pocałowałam Zayna.
-Becky mogę twoją czapkę?-Niall zapytał więc oddałam mu full capa i razem z Lou i El zeszłyśmy na widownie. Na ekranie rozpoczynało się już video podjudzające fanów. Same z podnieceniem czekałyśmy już na rozpoczęcie.
Muszę przyznać, że świetnie bawiłam się na koncercie. Odstresowałam się i za razem odprężyłam. Razem z dziewczynami wytańczyłam się za wszystkie czasy. Brakowało mi takiego naładowania baterii. Mimo, że przetańczyłam cały koncert to wcale nie byłam zmęczona. Razem z El szalałyśmy cały czas, śpiewając każdą możliwą piosenkę. Oczywiście uroniłam łezkę, kiedy chłopcy zadedykowali nam Moments. Po skończonym koncercie wszyscy wróciliśmy do garderoby. Chłopcy przebrali się, zabrali swoje rzeczy i udaliśmy się do tour busa. Każdy rozszedł się do swojej kabiny. Natomiast my i Elounor postanowiliśmy obejrzeć jakąś komedie romantyczną. W pokoju przechodnim rozwaliliśmy się na kanapie przykryci kołdrami. Leżałam oparta o tors Zayna, który gładził moją skórę swoimi dłoniami. W trakcie filmu czułam, że moje powieki powoli opadają coraz bardziej. W pewnym momencie po prostu pozwoliłam im opaść.
*Kolejny dzień.*
Czułam jak ktoś gładzi mnie po włosach i całuje po policzku. Ten dotyk rozpoznam wszędzie. Złapałam jego dłoń i przyciągnęłam do siebie na co usłyszałam jego cichy chichot.
-Kochanie.-wymruczał mi do ucha.-Wstajemy.-powoli otworzyłam swoje oczy i ujrzałam przepiękne czekoladowe tęczówki wpatrujące się we mnie.
-Niee.-wyszeptałam wtulając się w Mulata.
-Hahaha kochanie nie zdążysz na wywiad.
-Która jest godzina?
-9, ale musisz doliczyć 1,30 na dojazd do domu.-fuknęłam niezadowolona z odpowiedzi chłopaka i odwróciłam się na drugi bok.
-Hahahahahahahah.-usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka i po chwili znalazłam się pod nim.
-Wiesz, że najchętniej zostałbym z tobą w łóżku do końca życia?-zapytał zwisając nade mną.
-Tak?-zapytałam wplątując palce w jego miękkie włosy.
-Och tak.-przyłożył swoje usta do moich lekko ocierając je o siebie. Przybliżyłam się i przygryzłam jego dolną wargę.-Mmm-pomruk wydobył się z jego ust. Chwycił mnie za uda lekko podnosząc wkładając ręce pod moją spódniczkę. Palcami masował moje pośladki całując moją szyję.
-Nie chce jechać.-przylgnęłam do niego jeszcze bardziej.
-Wiesz, że bardzo bym chciał, żebyś ze mną została.
-Głupie to.-odparłam jak obrażona nastolatka, na co Zayn wybuchł śmiechem.
-Chodź.-Zayn wyciągnął rękę wyciągając mnie z łóżka.
-Zawołaj Chrisa, a ja pójdę do łazienki.-cmoknęłam go w czubek nosa i udałam się do toalety. Tam załatwiłam swoje potrzeby, zmyłam makijaż i spięłam włosy w wysokiego, niezdarnego koka. Wychodząc z toalety przeszłam do ich mini kuchni.
-Hej wszystkim.-przywitałam się.
-Siadaj z nami.-Lou wskazał miejsce obok siebie.
-Wracam już do domu. Mam niedługo wywiad.
-Gdzie?
-W Capital Fm.
-A o której dokładnie?
-O 12,00.
-O to na pewno będziemy słuchać.
-Trzymam za słowo.-uśmiechnęłam się i miałam podejść do chłopaków się pożegnać, ale nagle poczułam jak ktoś podnosi mnie do góry.
-Hahahahahah wariat.-zaśmiałam się głośno całując Zayna. Chłopak postawił mnie na ziemię i podeszłam do każdego żegnając się. Pożegnałam się też z Harrym, ku jego zaskoczeniu. Mrugnęłam w stronę Lou, pomachałam im jeszcze raz i razem z Zaynem wyszliśmy z busa.
-Pytałeś się Paula czy będziecie w poniedziałek?-zapytałam stojąc przed autem.
-Mamy koncert w poniedziałek.-odparł smutno.
-Nie lubię tego, no ale cóż. Mam nadzieje, że chociaż na jeden koncert będziesz mógł przyjechać.-odpowiedziałam spuszczając głowę.
-Kochanie wiesz, że przyjadę kiedy tylko będę mógł.-Zayn palcem podniósł moją brodę i łapiąc za pośladki podniósł mnie tak, że oplatałam go nogami.
-Kocham cię najmocniej na świecie wiesz?-Zayn zapytał wpatrując się we mnie swoimi czekoladowymi tęczówkami.
-I tak kocham cię mocniej.-wpiłam się w jego usta. Nasz pocałunek przepełniony jest uczuciem, ale i pożądaniem. Tak bardzo nie chce go opuszczać w dodatku nie wiedząc kiedy go znowu zobaczę. Jednak wiedziałam  na co się piszę, wiążąc się z nim. Wsiadam do taksówki cały czas machając chłopakowi na pożegnanie. Mulat stoi i pokazuje swoją smutną minkę, którą zawsze mnie rozbraja. Wysyłam mu buziaczki przez szybę. Kiedy wyjeżdżamy już za bramę wkładam słuchawki i włączam płytę Beyonce i zamykam oczy.
Przebudzam się kiedy czuje jak samochód zwalnia wjeżdżając na nasz podjazd. Zabieram swoją torebkę wychodząc.
-Dzięki Chris. Pa.-żegnam się z ochroniarzem i wchodzę do pustego domu. Od razu kieruje się do łazienki. Zdejmuje ubrania i wchodzę pod prysznic. Ciepłe strumienie wody łagodzą moje spięte ciało. Nalewając truskawkowego płynu na ciało, rozsmarowałam go i spłukałam tworząc piękny zapach w łazience. Nalewam szamponu na włosy i rozsmarowuje go na całą długość włosów. Spłukuje piane i wychodzę zawijając się w ręczni. Wytarłam całe swoje ciało dokładnie i włożyłam czystą bieliznę. Siadam w sypialni biorąc się za lekki makijaż. Nakładam podkład  matujący na całą twarz. Poprawiam brwi, tuszuje rzęsy, maluje powieki jasnym cieniem i maluje kreski czarnym eyelinerem, a na usta kładę pomadkę ochronną. Susze włosy i zostawiam je naturalnie pofalowane. Przechodzę do garderoby nakładając jeansowe rurki, czarną podkoszulkę, czarną skórę i czarne, kryte, zamszowe szpilki z odkrytym palcem. Wkładam bransoletki i kolczyki i schodzę na dół do kuchni. Smarze omlet nakładając go potem na talerz razem ze szklanką soku pomarańczowego. Siadam w salonie włączając jakiś teleturniej. Mimo, że nie jest ciekawy wciągam się. Kilkanaście minut później słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram i przed drzwiami stoi Tom i Kristen.
-Hej.-witam ich z wielkim uśmiechem na twarzy 
-No hejka. Ty sama w domu?-pyta Tom wchodząc do środka.
-Tak, chłopcy mają ostatnie dwa tygodnie trasy i wczoraj mieli pierwszy koncert.-krzyczę z góry skąd zabieram torebkę i wejściówki na jutrzejszy koncert.
-Ah coś Paul wspominał.
-Ty znasz Paula??-zapytałam zaskoczona
-Noo, wychowaliśmy się na jednym podwórku.
-O jak miło.-śmieje się i wychodzimy z domu wsiadając do vana.-Hej Bob.-witam się z ochroniarzem.-A właśnie zapomniałabym mam dla was wejściówki na jutrzejszy koncert otwierający trasę The Voice. To dla was i dla dziewczyn.
-Wow dzięki.-Kristen się uśmiecha i chowa wejściówki do torebki.
-A twoi rodzice będą?-Tom pyta.
-Mhm. Mama jest już w poniedziałek rano w Londynie, jeszcze nie wiem jak tata. Mógłby Bob ich zawieźć? 
-Jasne nie ma problemu.
-To super. Nie było żadnych wieści od producentów filmu?
-Nie, ale powinni się niedługo odezwać. 
Przez resztę drogi rozmawiałyśmy z Kristen o babskich sprawach. Chwile potem wysiedliśmy przed radiem. Byłam troszeczkę zdenerwowana jak przed każdym wywiadem. Weszliśmy do środka i pokierowano nas na 3 piętro budynku. Tam w specjalnym pomieszczeniu siedziała już dziewczyna, która miała przeprowadzić ze mną wywiad na swojej audycji. Siedzieliśmy słuchając jej rozmów z słuchaczami. Niektórzy z nich wspomnieli nawet o mnie, na co się ucieszyłam. Poczułam wibrację w kieszeni spodni.
Od Mężulek
Trzymam kciuki. Wszyscy siedzimy razem i czekamy na twój wywiad. Kocham cię i strasznie tęsknie! xxx
Po przeczytaniu smsa od razu miałam przyklejony uśmiech od ucha do ucha. Odpisałam i schowałam telefon do torebki. Po chwili dziewczyna o pięknych brązowych włosach wyszła ze swojej kabiny.
-Hej jestem Max. Miło cię w końcu poznać.-dziewczyna podeszła się przywitać.
-Hej. Becky. Ciebie też miło poznać.-przytuliłam ją na powitanie.
-To co nie przedłużając zapraszam.-ręką wskazała na kabinę. Uśmiechnęłam się do Toma i Kristen i weszłam do środka. Usiadłam we wskazanym miejscu, włączyli kamery i zaczęłyśmy wywiad.
-Cześć wszystkim! Tak jak obiecywałam jest ze mną piękna i utalentowana Becky Hill!
-Hej Hej!-przywitałam się uśmiechając.
-Jak się czujesz?
-Bardzo dobrze, a ty?
-Równie dobrze dziękuje. Jeśli chcecie oglądać nasz wywiad na żywo wchodźcie na naszą stronę lub jeśli macie pytania do Becky zadawajcie je na Twitterze z hashtagiem #BeckyOnCapitalFm. Słyszałam, że podpisałaś kontrakt z Simonem czy to prawda?
-Tak. Bodajże w tamtym tygodniu wybraliśmy się do Los Angeles i tam podpisałam kontrakt płytowy.
-Mhm i masz już może datę wydania płyty?
-Szczerze to nie. Przede mną jeszcze jeden wielki projekt do zrealizowania także, szczerze mówiąc to nie zaczęłam pracy nad albumem.
-A wiesz już w jakim kierunku muzycznym chcesz iść?
-Na pewno chce iść w kierunku urban, pop, r&b, old school. Myślę, że czas przywrócić coś takiego.
-O tak zadziorna osiemnastolatka to coś czego już dawno nie było.-zaśmiałyśmy się obie.-Gdybyś miała z kimś nagrać jakieś kolaborację kto by to był pyta Marzia z Twittera.
-Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale myślę, że Jessie J, Beyonce, Ed, Missy Eliot i Nicki Minaj.
-Wow ciekawa rozpiętość. A nie myślałaś nad duetem z One Direction?
-Nawet o tym nie pomyślałam. Jesteśmy grupką przyjaciół, ale chyba nie pasujemy stylami do siebie. Chociaż nigdy nie wiadomo.
-A co do One Direction jak twój związek z Zaynem?
-Bardzo dobrze. Jest najukochańszym mężczyzną na świecie i mogę powiedzieć, że jestem szczęściarą.
-Nie przeszkadzają ci ich fanki?
-Nie. Wiążąc się z Zaynem wiedziałam, że będę musiała się nim dzielić z fankami, które stanowią część jego serca. Zresztą jak widać na TT mamy wspólnych fanów, więc nie.
-Mhm, a wracając do twojego wyjazdu do Los Angeles. Podczas pobytu wystąpiłaś u Ellen Degeneres. Oglądałam wywiad i muszę przyznać, że jesteś na prawdę odważna. Nie bałaś się reakcji zwrotnej?
-Wiesz co nie myślałam o tym. Opowiedziałam jakąś tam historię swojego życia otwierając się przed moimi fanami, by mogli mnie poznać. Nigdy nie miałam szansy o tym powiedzieć, a program jak już wspomniałam nie był na to miejscem.
-Dlaczego uważasz, że program nie był na to miejscem?
-Hmm. Chyba dlatego, że sama nie przepadam jak ktoś opowiada swoje życiowe historie w tego typu programach muzycznych. Moim zdaniem programy są po ty by zabłysnąć swoim głosem, a nie tym co się przeżyło.
-Mimo, że przeszłaś już trochę w swoim życiu to nie poddałaś się dlaczego?
-Trudne pytanie. Nie poddałam się z powodu pewnych ludzi w moim życiu, ale też z powodu nadziei chyba.
-Mówisz pewnych ludzi w twoim życiu kogo masz na myśli?
-Mamę Harrego Anne, która wspierała mnie w trudnych chwilach.
-Na prawdę jako twoja fanka jestem pełna podziwu, że nie poddałaś się i po upadku wygrałaś program. Nie wiem czy wiesz, ale jesteś najmłodszą osobą, która wygrała program muzyczny w UK.
-Wow? Na prawdę? Nie wiedziałam.
-Jak myślisz czemu widzowie głosowali na ciebie? Oczywiście pomijając kwestię wspaniałego głosu.
-Dziękuje. Myślę, że byłam prawdziwa. Dlatego, że każda dziewczyna może się identyfikować ze mną. Nie próbuje wymazać swojej przeszłości z życia. Wiesz, mam te same problemy co dziewczyny w moim wieku od tego jaką sukienkę wybrać przez pryszcze na twarzy do jakiś tam spraw sercowych. Także myślę, że to był największy powód.
-Słucham cie i zastanawiam się, jak to jest możliwe, że mimo twojego upadku w życiu przez wygranie programu zostałaś normalna tak to nazwę. Nie strzeliła ci woda sodowa do głowy. Jak to możliwe?
-Jeszcze nie strzeliła.-zaśmiałyśmy się obie.-Nie no żartuje. Dziękuje, że tak myślisz. Myślę, że w połowie to zasługa moich rodziców, że mnie tak, a nie inaczej wychowali, a w połowie moich przyjaciół i chłopaka, którzy trzymają mnie przy ziemi.
-Na prawdę jestem pełna podziwu. Przejdźmy teraz do pytań fanów. Zoe chce wiedzieć skąd bierzesz inspiracje modowe i jak określasz swój styl?
-Uuuu. Wiesz co, hmm z jednej strony lubię styl prosto z bajek i wprost uwielbiam Myszkę Miki i jej styl. A z drugiej strony trochę chłopięcy styl, koszule, muszki, szelki. Dodając do tego styl Alexy Chung, więc to cała ja.
-Hahahahah Leah pyta jakie masz wskazówki dotyczące mody.
-Hmm chyba najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze w tym co mamy na sobie. Jeśli wierzysz, że wyglądasz niesamowicie to tak jest. Nigdy nie przejmuj się, że komuś coś się nie podoba w twoim stroju.
-Jade pyta jaki jest twój ulubiony kolor?
-Hmm to zależy jaki mam humor, od dnia, od pory roku od wszystkiego tak na prawdę. Także mogę powiedzieć, że lubię wszystkie kolory.
-A kolor na dziś?
-Zdecydowanie czarny.
-Jak widać. A właśnie przeczytam gdzieś, że masz obsesję na punkcie szpilek to prawda?
-Ohhh tak! Uwielbiam ogólnie buty, ale najbardziej szpilki, platformy, obcasy wprost ubóstwiam, zresztą tak jak możesz zobaczyć.-podniosłam nogi do góry pozując dzisiejsze buty.
-Ile masz par?
-Nie mam pojęcia, ale zajmują duużo miejsca w garderobie.
-Ile masz par butów Christiana Laboutina?
-Kilkanaście, albo kilkadziesiąt. Pamiętam, że pracowałam całe lato, żeby odłożyć na college, i zobaczyłam, że wyszła nowa kolekcja od Laboutina, więc całą pensję wydałam na nowe szpilki, których do tej pory nie miałam na sobie.-Max zaśmiała się.
-Widząc zdjęcia na internecie od paparazzich ciągle jesteś w szpilkach.
-Hahaha myślę, że szpilki to najpiękniejszy dodatek kobiety. Wiesz, nie należę do najwyższych osób, więc nakładając szpilki czuje się o wiele wiele wyższa.
-Uczyłaś się chodzić na szpilkach?
-Nie nigdy. Jakoś tak samo przyszło.
-Ale obserwując cie w programie nigdy nie miałaś szpilek na występie.
-Tak to prawda. Ubóstwiam szpilki, ale na scenie rządzi obuwie na płaskiej podeszwie. Nie wyobrażam sobie tańczyć w szpilkach. Nidy w życiu.
-Hahahahah Vansy czy Laboutiny?
-Zdecydowanie Laboutiny. Mimo, że potem moje nogi cierpią to i tak to jest warte.
-Kolejne pytanie tym razem od Taylor kiedy masz urodziny?
-14 luty.
-Urodziłaś się w walentynki?
-Hahaahh tak, fajny prezent dla rodziców.-zaśmiałam się.
-Ostatnie pytanie od fanów. Gloria pyta kiedy przeżyłaś swój pierwszy pocałunek i z kim.-na to pytanie wróciły świetne wspomnienia.
-Hahahaha wiem, że ta osoba słucha teraz wywiadu. O matko.-wciągnęłam powietrze i zaczęłam się śmiać.-To tak pierwszy raz całowałam się mając 15 lat, a całowałam się z Harrym Stylesem.
-Co?! Wiesz, że teraz większość fanek 1D będzie chciała cię pożreć żywcem?
-Hahahahah domyślam się.
-Nie dość, że jesteś z Zaynem to jeszcze swój pierwszy pocałunek przeżyłaś z Harrym. No no!
-Tak jakoś wyszło. Mam nadzieje, że pamiętasz to Harry.
-O matko! Przechodząc do programu jak wspominasz udział?
-Jednym słowem rollercoaster. Na prawdę wiele wzlotów i wiele upadków.
-Żałujesz?
-Żartujesz? Nigdy w życiu nie będę żałowała swojego udziału w programie. Najlepszy czas w moim życiu jak narazie. Tam poznałam Zayna i tam poznałam najlepszych przyjaciół na świecie.
-A jak wspominasz pracę z Jessie J?
-Jessie jest dla mnie jak starsza siostra. Gdyby nie ona tak na prawdę mogłoby mnie tu nie być. Pomogła mi przejść przez wiele trudnych rzeczy za co jestem jej wdzięczna i będę do końca życia.
-Nie wiem czy to prawda czy plotka, że macie zamiar nagrać coś razem?
-Pierwszy raz słyszę, ale może kiedyś, coś, nie wiem zobaczymy.
-Jutro zaczynacie trasę prawda?
-Och tak! Już nie mogę się doczekać. Mam nadzieje, że przyjdzie wiele fanów.
-Ile będzie trwała trasa?
-Dwa tygodnie, każdego wieczoru.
-I w jakim mieście zaczynacie?
-Pierwsza stacja Ryhyl!-krzyknęłam podekscytowana.
-Stresujesz się?
-Trochę tak i trochę nie. Jak narazie jest jeszcze ok, wiem, że kiedy zobaczę tę scenę to ogranie mnie największy stres.
-Jakieś nowe piosenki, układy?
-Piosenki są te same, układy też, ale niekiedy mogą się zmienić także zobaczymy co się będzie działo. Nie zdradzam za dużo.
-Mam nadzieje, że jutro przyjdzie masa fanów i cała trasa przebiegnie bez problemów. Dziękuje ci za wywiad i  na koniec życzę ci żebyś pozostała sobą i z niecierpliwością czekamy na płytę.
-Dziękuje za wywiad i mam nadzieje, że niedługo będę mogła wrócić tu z płytą w ręku. Chciałam podziękować wszystkim fanom, którzy mnie wspierają i zapraszam was na trasę!
-Jeszcze raz dziękuje Becky Hill. A w waszych odbiornikach Becky Hill i Skyscreaper.-obie wyszłyśmy z pomieszczenia zadowolone.
-Jeszcze raz dziękuje, że zgodziłaś się na wywiad.
-Ja też dziękuje za miło spędzony czas.-pocałowałam ją w policzek na pożegnanie i wszyscy opuściliśmy budynek.
-Jedziesz do domu czy gdzieś indziej?
-Do domu. Trzeba się w końcu spakować.-odpowiedziałam niezadowolona, na co reszta się zaśmiała.
Po półgodzinnej jeździe w końcu byłam w domu. Zdjęłam buty i powędrowałam do garderoby wyjmując z półki dwie walizki. Usiadłam przed moją szafką z ubraniami zastanawiając się co mam zabrać ze sobą. Po chwili zamyślenia zabrałam się do pracy. Najpierw wrzucałam wszystko jak leci do jednej z walizek, do drugiej wrzucałam resztę ubrań i buty. Potem zawlokłam je do naszej sypialni. Włączyłam MTV i w rytm muzyki składałam ubrania tak, żeby się wszystkie zmieściły. Po godzinie ciężkiej pracy opadłam z sił na łóżko. Najchętniej położyłabym się spać. Włączyłam laptop logując się na portale społecznościowe. Po odpisywałam na kilka tweetów i napisałam jeden:
Jutro pierwszy dzień trasy The Voice! Widzimy się w Ryhyl!! #podekscytowana!! 
Wyłączyłam laptop i chwyciłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jedną nieodebraną wiadomość.
Od Mężulek
Świetnie ci poszło! Czemu nie wiedziałem, że całowałaś się pierwszy raz z Harrym?!! Usycham z tęsknoty!xx
Zaśmiałam się na jego wiadomość i wykręciłam numer do Aidena.
-Hej słoneczko.-przywitał mnie jego roześmiany głos.
-Hej kochanie. Dzwonie, żeby się dowiedzieć czy mógłbyś przyjechać po mnie jutro, bo mój samochód jest w naprawie.
-Nie planowałem jechać samochodem, bo będę musiał potem go zostawiać przed studiem, ale skoro twój samochód jest w naprawię to zaraz przyjadę po ciebie i zostaniesz u mnie na noc, a rano pojedziemy razem taksówką co ty na to?
-A nie będzie problemu, żebym u ciebie spała?
-Słoneczko czy kiedykolwiek był z tym problem? Jestem u ciebie za 10 minut.
-Dobra czekam. Pa Buziaki.-rozłączyłam się i stanęłam przed najtrudniejszym zadaniem mojego życia. Musiałam znieść walizki na dół. Modląc się, żeby ich nie rozwalić pozwoliłam im zjechać po schodach. Na szczęście nic się im nie stało. Zniosłam jeszcze parę kosmetyków i dopchałam je do toreb. Usiadłam na jednej z nich i cudem ją zapięłam. Oczywiście była to torba z butami. Nie wiem po co ich tyle nabrałam. Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam roześmianą buzię Aidena.
-Hej Słoneczko.-przywitaliśmy się lekkim buziakiem.
-Jejciu jak my się dawno nie widzieliśmy.
-Oj nadrobimy to. Nie martw się.-zaśmialiśmy się.-Dobra daj walizkę i jedziemy.-palcem wskazałam na dwie walizki i sama miałam jeszcze torebkę.
-Matko Słońce co ty tam nabrałaś.-powiedział wynosząc je z domu. Sama nałożyłam szpilki i zamknęłam dom na wszystkie możliwe zamki.
-Dobra zajedziemy jeszcze do Tesco, bo moja lodówka świeci pustkami.-tak jak powiedzieliśmy tak i zrobiliśmy. Zajechaliśmy do sklepu gdzie spędziliśmy pół godziny. Kupiliśmy jedzenie na obiad czyli mrożonki, na kolację i śniadanie czyli jakieś pieczywo razem z wędliną i kilka przekąsem do oglądania wieczornego filmu. Po udanych zakupach pojechaliśmy prosto do domu. Ja zabrałam zakupy, a Aiden moje walizki.
-Dobra ja idę wstawię pizzę.
-Ok, a ja idę się przebiorę.-wyciągnęłam z walizki jakieś pierwsze lepsze dresy i przebrałam się w nie. Zeszłam do kuchni w której unosiły się zapachy.
-Czemu nie ma chłopaków w domu?
-Wiesz co mają ostatnie dwa tygodnie trasy.
-Będą jutro?
-Nie, bo w tym samym czasie będzie ich koncert. A od ciebie kto będzie?
-Będą moi dziadkowie
-Ooo w końcu będę mogła ich poznać.-ucieszyłam się siadająć na blacie stołu.
-Gdzie z tym dupskiem.
-Wszędzie.-pokazałam język chłopakowi, który wyjmował właśnie naszą obiadokolację. Pokroiliśmy pizzę i rozsiedliśmy się na kanapie w salonie przykrywając się kochami. Oglądaliśmy jakąś komedię.
-Brakuje ci Los Angeles?
-Trochę tak. Już zdążyłem się przyzwyczaić do tamtego miejsca. Do nowego domu, a teraz znowu wracam na stare śmieci.
-Poznałeś już jakąś dziewczynę?
-Becky?!-krzyknął oburzony.
-No co przecież muszę wiedzieć.
-No poznałem no.
-To co nic nie mówisz głupolu!-walnęłam go w ramię.-Opowiadaj!
-Hahahah wariatka. No co mam mówić. Nazywa się Rachel. Jest piękną blondynką o przepięknych niebieskich oczach. Ma 18 lat.
-A gdzie się poznaliście?-zapytałam zafascynowana.
-W klubie. Pierwsze wyjście ze znajomymi z wytwórni i poznałem ją. Siedziała sama i topiła smutki w alkoholu i tak jakoś wyszło, że zatańczyliśmy razem i zaczęliśmy się spotykać.
-Kiedy ją poznam??
-Jutro.-wyszeptał cicho.
-To co nic nie mówisz baranie!!-krzyknęłam.-Mój mężczyzna!-pogładziłam go po głowie na co się zaśmiał. Miałam już coś dodać kiedy zadzwonił mój telefon. Zobaczyłam na wyświetlaczu numer i zdjęcie mamy.
-Hej mamuś.
-Hej córeczko. Wszystko u ciebie w porządku?-zapytała z troską w głosie.
-Jak najbardziej, a u ciebie?
-Też ok. Dużo pracy, ale to jak zwykle, zwalił się nam klient i chce wszystkiego na już. A jak przygotowana na jutrzejszy występ?
-Myślę, że tak, ale pewnie jak zobaczę jutrzejszą scenę to stres mnie zje.
-Przestań! Będziesz najlepsza.
-A ty co robisz?
-Dopakowuje ostatnie rzeczy, bo za chwile tata i Isabelle przyjeżdżają po mnie i jedziemy na lotnisko.
-Lecicie i jedziecie razem?-zapytałam zaskoczona.
-Tak. I zapewniam cie, że wszystko jest ok.
-Dobra jak uważasz. Klucze od domu masz, a tata też będzie mieszkał tam gdzie ty?
-Hahahahah nie. Tata i Isabelle będą mieszkać w hotelu.
-Mhm no dobrze. Jutro przyjedzie po was Bob mój ochroniarz, poznałaś go i was zabierze. Ja dam twój numer Bobowi , żebyście mogli się dogadać dobrze?
-Jasne nie ma sprawy. Ok kochanie ja muszę kończyć, bo tata już jest. Widzimy się jutro. Kocham cię.
-Ja ciebie też. Do jutra. Paa.-mama rozłączyła się.
-Kto to?
-Mama. Właśnie jedzie razem z tatą i jego nową dziewczyną na lotnisko nie uważasz, że to trochę dziwne?
-Może troszkę, ale jeśli twoja mama się z tym dobrze czuje to dlaczego nie.
-Może i masz rację.
-Idziemy już do łóżka?-pokręciłam potwierdzająco głową, więc Aiden wziął lody ze sobą, a ja swój laptop i poszliśmy do jego pokoju. Tam rozłożyliśmy się na jego łóżku włączając Spring Breakers. W połowie filmu nawiązało się połączenie na Skype z Zaynem
-Hej kochanie!-przywitałam się wysyłając buziaki do kamery.
-Hej kocie.
-Jak tam koncert?
-Wspaniale. Super publika. Gdzie ty jesteś, bo jak dobrze pamiętam to nie nasza sypialnia.
-Jestem u Aidena, bo przecież mój samochód jest w naprawie i nocuje u niego.
-Mhm.-skierowałam kamerkę na Aidena, który się przywitał.
-Zmęczony?-zapytałam.
-Bardzo. Zaraz kładę się spać.
-A gdzie reszta?
-Harry i Lou pojechali odwieźć dziewczyny na lotnisko, a Niall i Liam położyli się już spać.
-No my też zaraz się kładziemy, bo musimy wcześnie wstać. Zadzwonisz jutro?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Kochanie mówiłem ci, że będę dzwonił codziennie.
-Kocham cię.-odpowiedziałam wydymając usta w smutną minkę.
-Oj skarbie wiesz, że chciałbym być obok, ale niestety. Damy radę. Zobaczysz szybko minie.
-Mam nadzieje. Tęsknie wiesz?
-Ja bardziej. Idźcie spać i uważaj na siebie w trasie.
-A ty nie zapomnij o mnie oglądając wszystkie piękne fanki.
-Wariatka z ciebie wiesz?
-A z ciebie wariat!
-Kocham cię! Do jutra.
-Ja ciebie też! Tęsknie. Paaa Buziaki.-przesyłałam buziaki i po chwili się rozłączyłam.
-To co idziemy spać?-zapytałam, na co Aiden wyłączył telewizor. Odłożyłam laptop i wtuliłam się w chłopaka.
-Mam nadzieje, że mimo Rachel nasze relacje się nie zmienią co?-zapytałam podejrzliwie.
-Jasne, że nie!-potwierdził i zmęczona dałam się odpłynąć krainie Morfeusza uprzednio nastawiając budzik.
Ten cholerny dźwięk najbardziej wkurzającego urządzenia na świecie. No po prostu nienawidzę tego. Wyłączyłam urządzenie odwracając się przodem do Aidena.
-Aiden misiek musimy wstawać.-szturchnęłam go w ramię.
-Nieee.
-Spóźnimy się.-cały czas szeptałam.
-5 minut.
-Wstawaj, bo się nie wyrobimy.-podniosłam się do pozycji siedzącej. Przetarłam oczy i niechętnie podniosłam się z łóżka.
-Aiden misiek.-zdarłam z niego kołdrę.
-Już wstaję.-powiedział zaspany schodząc z łóżka.-Plan jest taki ty zajmujesz łazienkę, a ja idę robić śniadanie, potem ja zajmuje łazienkę, a ty robisz kawę.-Aiden dał rozporządzenie, którego się dzielnie trzymaliśmy. Chwyciłam ubrania na dziś i poszłam do łazienki. Tam włożyłam świeżą bieliznę, wyszczotkowałam zęby i zrobiłam makijaż składający się z podkładu, tuszu do rzęs, którym ładnie wydłużyłam swoje rzęsy, eyeliner, którym zrobiłam widoczne kreski i różowa szminka. Dziś nałożyłam bordowe rurki, białą bokserkę, beżowy sweter w azteckie wzory i czarne dość wysokie, pięknie zdobione koturny. Włosy zostawiłam rozpuszczone i pofalowane. Zwolniłam łazienkę schodząc na śniadanie. Zjadłam dwie kanapki parząc nam kawę do termosu. Zadzwoniłam po taksówkę wchodząc na górę i pakując ostatnie rzeczy, które wczoraj wyjęłam. Aiden zniósł nasze walizki i w tym samym monecie przyjechała nasza taksówka. Ja zamknęłam mieszkanie chłopaka, a on wpakował nasze walizki i odjechaliśmy w stronę studia. Całą drogę siedziałam oparta o Aidena z zamkniętymi oczami przysypiając. Po kilkudziesięciu minutach dojechaliśmy pod studio gdzie stały trzy wielkie tour busy. Zapłaciłam za kurs i razem z naszymi walizkami weszliśmy do studia. Wszyscy zebrali się na scenie. Wchodząc do środka od razu na mojej buzi przykleił się uśmiech.
-Frances!!-krzyknęłam zadowolona przytulając dziewczynę.
-Vince!-zobaczyłam blondyna i od razu wskoczyłam mu w ramiona. Z resztą przywitałam się już bez większych ekscesów.
-Dobra cześć wszystkim!-Meg przywitała się z nami.
-Jak widzieliście lub nie są 3 tour busy. W jednym mieszkamy my czyli zarząd i tancerze, w drugim mieszkają Aiden, Becky, Vince i Frances, a w trzecim pozostała czwórka. Pakujemy torby do swoich busów i jedziemy!-byliśmy bardzo zadowoleni z potoku spraw. Wnieśliśmy swoje walizki do środka. Tour busy w środku byłe ekstra. Pełen wystrój. Każdy miał swoją mini sypialnie, była też łazienka, kuchnia i mini salon. Na prawdę byłam pod wrażeniem. Każdy zajął swój pokoik i usiedliśmy na kanapie w naszym mini salonie.
-Matko jak się ciesze!-krzyknęłam i przybiliśmy sobie wszyscy piątki.
-Właśnie.-zaczęła Frances.-Muszę wam coś ważnego powiedzieć........




Witam Was kochani po dłuuuugaśniej przerwie! Na wstępie chciałabym was bardzo przeprosić za długą nieobecność, ale na prawdę mimo moich starań nie miałam weny. Nic nie przychodziło mi do głowy. Dołożył się do tego także brak czasu, więc mam nadzieje, ze odrobiłam straty długim rozdziałem. Mam nadzieje, że rozdział wam się podoba i zostawicie po sobie ślad. Obiecuje, że rozdziały będą teraz pojawiać się już częściej. I tu pada pytanie do was. Czy chcecie rozdziały, które będą dodawane częściej, ale będą one krótsze czy wolicie poczekać dłużej i przeczytać coś dłuższego?? Dobra nie zatrzymując, dziękuje, za to że czytacie i za ilość komentarzy pod ostatnim postem! Kocham was i przepraszam, że rozdział nie jest sprawdzony. Do zobaczenia niedługo obiecuje! xxxx